Niewinny

Thriller sądowy według Davida Hospa.

Na froncie okładki napis bijący po oczach Galopująca akcja, napięcie, przerażenie…, na pleckach książki mój ulubiony autor Lee Child zachęca słowami, że to rozżarzona do czerwoności proza, David Baldacci też się produkuje zachęcając, że najpierw eksplozja a potem…

Historia opowiada o pewnym adwokacie, jego partnerze emerytowanym policjancie, ich sekretarce na stażu, korupcji w bostońskiej policji, oraz emigrantach z Salwadoru i okrutnym gangu również z Salwadoru, który zagnieździł się był w Bostonie w USA. I nie byłoby sprawy, gdyby 15 lat do tyłu, nie została postrzelona w akcji policjantka, na dodatek tak niefortunnie, że za nogi służy jej wózek inwalidzki, a sprawca jej nieszczęścia odsiaduje słuszny wyrok w paskudnym więzieniu. Wspomniany wyżej adwokat na prośbę skazańca, wznawia prywatne śledztwo, gdyż istnieje podejrzenie, że ten morderca może nie być mordercą i niewinnego skazali. To tyle jeśli chodzi o pomysł na intrygę, fabułę i co tam jeszcze.

Doprawdy nie wiem dlaczego autor uparł się, żeby bohaterowie jego książki byli brudni, śmierdzący, wulgarni i silący się na zblazowanych. Efekt tego zabiegu wypadł żałośnie, drewniane postacie, drętwe dialogi i agresja wypływająca szerokim strumieniem ze wszystkich, tych dobrych, tych złych  i tych neutralnych. Nikt z nikim normalnie nie rozmawia, bo albo padają teksty żywcem skopiowane z taniego harlekina (ciągle przeszywają i miażdżą się wzrokiem i wszyscy powinni już być przeszyci i zmiażdżeni), albo wulgaryzmy w wykonaniu kobiet (panowie raczej nie), co tylko śmieszy, lub tak głębokie przemyślenia bohaterów, że dna nie widać. Poza tym problem emigrantów z pewnością ważny, ale p.Hosp tak ckliwie opisuje ich dole i niedole, że aż spojrzałam, czy aby na pewno trzymam w ręku thriller, a nie jakąś łzawą historyjkę dla… właściwie nie wiadomo dla kogo. Wyobrażałam sobie też, że thriller sądowy będzie się toczył przede wszystkim w salach sądowych i będę świadkiem szermierki słownej adwokat kontra prokurator, ale na moim myśleniu niestety się skończyło.

Obiecałam sobie, że skończę czytać tę książkę, choćby nie wiem co. I skończyłam, pusty śmiech mnie ogarnął na koniec, że trafilam na taki gniot, mniej mi było do śmiechu, gdy przypomniałam sobie cenę tego dzieła.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s