Nie mów nikomu

thriller autorstwa Davida Rosenfelta

Ogromna werwa i poczucie humoru; inteligentna intryga i lekkie pióro; fabuła pędząca na łeb na szyję; przerażające polityczne intrygi na najwyższych szczeblach władzy, i tak poczytawszy to coś, zaopatrzyłam się w knigę, zapominając, że słowu pisanemu nie zawsze trzeba wierzyć.

Początek nawet niczego sobie, Tim i Maggie, małżeństwo z pięciomiesięcznym stażem, więc jeszcze kochające się okropnie, wybierają się popływać łodzią Tima, a jest to wielkie wyróżnienie dla młodej małżonki, ponieważ łódź to wielka miłość jej męża, naturalnie o rywalizacji między Maggie a łodzią nie może być mowy, to się rozumie.  No a później łódź wybucha, Maggie ginie, a głównym podejrzanym staje się Tim. Tyle. Ale nie, zamiast od razu napisać trzy ostatnie rozdziały i epilog, to autor skatował mnie dodatkowymi trzystoma stronicami fabuły, o której można wszystko powiedzieć, tylko nie to, że pędzi-porywa i do głębi wstrząsa. Już dawno nie czytałam książki z tak wymyślną intrygą. Jedna banda chce miliardów dolarów, a druga banda chce prezydentury dla swojego herszta, między nimi znajduje się Tim, którego wszyscy wrabiają, a w co trzecim lub czwartym rozdziale na światło dzienne wychodzi następny niecny postępek Timothy’ego. Jak by tego było mało, osoby otaczające bohatera, to niewydarzone pierdoły, taki adwokat Nick, ponoć geniusz w swoim fachu, a gamoń pierwyj sort, cała secret service prezydencka, to już lepiej, żeby głowa państwa sama się ochraniała. Albo taki gliniarz Novack nienawidzący Tima, ten facet powinien sie leczyć bo może psychopatą zostać. I jeszcze kilka person, o których nie warto wspominać, bo nerwa można dostać. W każdym razie 350 stron nudy, beznadziejnych rozmów w idiotycznych dialogach, ogólna frustracja i żałość dotykająca wszystkich łącznie ze mną. Bo przecież przyjaźń dwóch psów Kiley’a  i Travisa, jaka tymczasem zawiązała się na kartach tej powieści, w ogólnym rozrachunku nie ma znaczenia, gdyż nie o psach miał być ten thriller, czyż nie ?

Niby zrozumiałam treść książki, ale dalej nie pojmuję, co autor chciał powiedzieć pisząc ją, a co ja sobie wyobrażałam, czytając dzieło do końca. Pozostaję zdziwiona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s