Terapia

Thriller Sebastiana Fitzka.

Zespół Münchhausena i choroba Bleulera znana bardziej pod swojsko brzmiącą nazwą schizofrenia, to dwie jednostki chorobowe, o których tylko słyszałam i czytałam przy okazji lub bez okazji, na zasadzie wiem, że jest i tyle. Idiotyzmem byłoby tworzenie rankingu chorób ważnych, strasznych i okropnych, śmiertelnych i mniej śmiertelnych, albo jaka choroba psychiczna mieści się w pierwszej trójce złotej dziesiątki (jesli ktoś wpadłby na pomysł stworzenia takiej listy, no chyba, że taka lista już istnieje).

Viktor Larenz to znany berliński psychiatra z prywatną praktyką, szczęśliwy mąż swojej żony i ojciec dwunastoletniej córki Josephine. Nie zawsze luksus posiadania szczęśliwej rodziny dany jest raz na zawsze. Pewnego dnia, w bardzo niejasnych okolicznościach, znika bez śladu córka doktora Larenza, Josephine zwana Yosy. Dziecko rozpływa się w powietrzu, a rodzina przeżywa potężny kryzys. Załamany doktor wyjeżdża do domku letniskowego a jego żona na drugą półkulę. Spokój i próbę rehabilitacji zdewastowanej psychiki, zakłóca doktorowi wizyta pewnej kobiety. Wbrew zdrowemu rozsądkowi, podejmuje się terapii nieznajomej, bo jak się okazuje, cierpi ona na schizofrenię i ma wizje, w których występuje dziewczynka o imieniu Charlotte, mająca związek z zaginioną Yosy. I w ten niecodzienny sposób, Larenz wciągnięty zostaje przez nieznajomą w koszmar terapii, zamienionej w niebezpieczne i tragiczne śledztwo.

Świetna opowieść, trzymająca w napięciu przez wszystkie rozdziały, aż do ostatniego zdania. Rozłożona na czynniki pierwsze psychika osoby dotkniętej schizofrenią, pokrętne i niebezpieczne działania chorego, znakomicie wyłożone przez Fitzka. Intryga tak chytrze skonstruowana, że niby wiemy i domyślamy się kto kogo i dlaczego, ale na koniec i tak zostaniemy zaskoczeni. Przez niemal 280 stron książki, graczami są dwie osoby, Viktor Larenz i Anna Spiegel, ale nawet przez chwilę tempo powieści nie zwalnia, a z każdym kolejnym rozdziałem napięcie i zagrożenie rośnie.

Zaiste, szatański to pomysł, by głównym bohaterem swojej książki uczynić schizofrenię i zespół Münchhausena i w dodatku podany w tak interesujący sposób. Na tyle interesujący, by po skończonej lekturze, powędrować na odpowiednie strony wikipedii i uzupełnić wiedzę.

Nie będę dociekała, jak to sie stało, że książki Sebastiana Fitzka, kilka lat od polskiej premiery, dopiero teraz weszły w orbitę mojego zainteresowania. W każdym razie, następne pozycje Fitzka Śmierć ma 143 cm wzrostu i Klinika już są w moim posiadaniu.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s