Ostatnie tchnienie

Powieść kryminalna Denise Mina.

Paddy Meehan została obsadzona w roli głównej po raz trzeci. Pierwszy raz był w Polu krwi, drugi raz nastąpił w Martwej godzinie i numer trzeci to Ostatnie tchnienie. I aż dziwne, ale wydawnictwo serię tę, wydaje zgodnie z chronologią, a nie według własnego widzimisię. Ostatecznie, autorka też nie zaczęła pisania od tomu trzeciego, tylko od pierwszego i tu nie ma jakiegoś szczególnego zdziwienia.

W dużym skrócie, książka jest o prywatnym śledztwie, które prowadzi wspomniana wyżej dziennikarka Paddy, gdyż zamordownym jest jej były kochanek, który na dodatek w testamencie obdarował ją czym miał. Tak więc, siłą rzeczy i przez pamięć o nieszczęśniku, Meehan tropi i staje się tropiona. Drugim wątkiem nie mniej ważnym, jest rychłe wyjście na wolność po długiej odsiadce mordercy, a kiedyś znajomego Paddy, Calluma Ogilvy. Dziennikarze za wszelką cenę chcą przeprowadzić wywiad z byłym skazańcem, ale tylko Paddy ma taką szansę, z kórej zresztą nie chce skorzystać. W tle powracający motyw IRA, katolicy & protestanci, walka jednych z drugimi, udawane sojusze i to wszystko umocowane w latach 90 XX wieku.

Nawet niegłupio jest przenieść się w tamte lata do Glasgow, zanurzyć się w atmosferę i klimat barów, posłuchać ludzi, wiedzieć co znaczy być katolikiem a co protestantem i politykować ile dusza zapragnie. Ale to już było w dwóch poprzednich tomach, więc niespecjalnie bawi mnie czytanie po raz trzeci o mrokach i smutkach oraz biedzie Szkotów, ich problemach politycznych, choć tak do końca nie da się od tego uciec, chyba. Moje oczekiwania sprowadzały się do porządnej intrygi kryminalnej z echami społeczno-politycznymi w tle, a dostałam echa społeczno-poiltyczne z wątkiem kryminalnym w tle. Oraz dane mi było prześledzić karierę Paddy Meehan , ale to akurat dobra lekcja poglądowa, jak od pucybuta do milionera (umownego milionera) dojść.

Wynudziłam się przy lekturze Ostatniego tchnienia i z ulgą wydałam ostatnie westchnienie po skończeniu książki. Nie ożywiły mnie wulgaryzmy (jeśli taki miały zamiar) padające często i w najmniej spodziewanych momentach przez dziennikarzy i Paddy na czele. Rzucanie kurwami i pierdolenie się jest pomocne w pewnych sytuacjach, ale w tej opowieści akurat, można było sobie darować. Nie zrobił na mnie wrażenia wątek z księdzem katolickim, u którego libido rośnie na widok dziewczyn, bo to przecież standard. I wątek kryminalny z mordercą i jego motywami, wokół którego wszystko się kręci, może i interesujący, u mnie wywołał wzruszenie ramion.

I tak to, z przeczytanych trzech powieści, dwie pierwsze dobre i czytanie sprawiało mi przyjemność, natomiast przy trzeciej, powiało nudą. Szkoda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s