Śmierć ma 143 cm wzrostu

Sebastian Fitzek i kolejny thriller

Z pewnością o autorze tej książki sporo już wiem, choćby z notki na skrzydełku książki, czy z rozdziałów dziękczynnych umieszczanych w każdej powieści, ale z czytania dzieł Fitzka wyciągnęłam oczywisty wniosek. Otóż pan ten potrafi w niesłychany sposób osiągać u czytelnika stan najwyższego zaciekawienia pod tytułem co to będzie co to będzie, oraz podenerwowania czy aby główny bohater/bohaterowie wyjdą z tego cało. Nie inaczej ma się sprawa z tą powieścią. Już wstęp zapowiada mocne uderzenie, bo jak inaczej odebrać informację o dziesięciolatku, który twierdzi, że w poprzednim życiu był mordercą i prosi o pomoc faceta, który od lat zmaga się z traumą śmierci własnego dziecka. Dodatkowo, by dramaturgia osiągnęła odpowiedni poziom, objawiony samozwańczy seryjny morderca jest umierający i na odkupienie winy, czy też wyjaśnienie morderstw ma niewiele czasu. Nie tylko Simon morderca ma problem, Robert Stern, który stracił synka, zostaje przymuszony do współpracy z Simonem, a nagrodą będzie wyjaśnienie historii śmierci i życia jego dziecka.

Tak więc dramatycznie się wszystko zaczyna i wcale mniej dramatycznie nie robi, kiedy zgłębiamy lekturę i czytamy kolejne rozdziały powieści. Tyle, że kiedy zbliża sie finał, wyjaśnienia i najważniejsze, kto, robi się ckliwie, płaczliwie i słodko. Mam nieodparte wrażenie, że autor robi ukłon w stronę czytelnika, bardzo chce go zadowolić i zrekompensować zaaplikowaną dawkę adrenaliny. Tak też się dzieje, bo mając już wiedzę co do ofiar mordercy i do informacji kim on jest, oczekiwanie na finał rośnie, ale autor idzie na skróty i ustala zakończenie tej historii bez żadnych szarości i niedomówień, po prostu ordnung muss sein. I rzeczywiście, ku zadowoleniu bohaterów niniejszej opowieści, wszystko kończy się bardzo sprawiedliwie, a mi na usta ciśnie się Ja tam byłam miód i wino piłam i wszyscy żyli długo i szczęśliwie, no prawie wszyscy. Zdecydowanie końcówka powieści, nie tylko tej zresztą, nie jest mocną stroną pisarza, brakuje jej mocnego akcentu, który tak świetnie uderza w czytelnika na początku powieści.

Śmierć ma 143 cm wzrostu to najsłabsza pozycja Fitzka, a ponieważ poza mną lektura 4 jego powieści, to mam porównanie. Odłamek jest kolejnym dziełem autora, ale na razie muszę od Niemca odpocząć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s