Hipnotyzer

hipnotyzer lars kepler

Kryminalna powieść Larsa Keplera.

Hipnoza, to stan psychiczny częściowego wyłączenia świadomości, pomiędzy snem a jawą, charakteryzujący się wzmożoną podatnością na sugestię. Oprócz medycyny, w której hipnoza ma swoje miejsce – walka z bólem czy uzależnieniami, w polu zainteresowania stanami hipnotycznymi, żywotnie interesują się służby specjalne i kryminalistyka.

Hipnotyzer, jak tytuł jednoznacznie wskazuje, jest o hipnotyzerze i jego pracy, oraz co z tego wynikło. Biorąc do ręki 628 stronicowe dzieło, nawet przez myśl mi nie przeszło, w czym będę uczestniczyła i jakim emocjom zostanę poddana. Początek lektury, to prawdziwe trzęsienie ziemi, Erik Maria Bark, tytułowy hipnotyzer, poproszony jest o wprowadzenie w trans hipnotyczny pacjenta, piętnastoletniego chłopca, będącego w bardzo złym stanie, cudem ocalałego z masakry, w której zginęli jego rodzice i kilkuletnia siostra. Jest to o tyle ważne, że być może widział on sprawcę tego mordu, a na wolności przebywa jeszcze jeden człnonek rodziny i grozi mu śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo wielkiej presji ze strony policji ( w roli głównej nowy bohater detektyw, Fin Joona Linna, charakteryzujący się tym, że zawsze ma rację ), Erik, tylko z sobie znanych powodów, które czytelnik pozna za kilkaset stron, na początku broni się przed wprowadzeniem chłopaka w trans, ale poczucie lekarskiego obowiązku i ciekawość, powodują, że jednak wchodzi w rolę hipnotyzera. Prawda, jaką usłyszy Erik i policjant Joona, oraz ja, wstrząśnie nami solidnie, dwa razy czytałam ten fragment, bo wprost nie mogłam uwierzyć. A to dopiero początek tej historii, akcja się rozkręca i jak u Alfreda Hitchcocka, napięcie rośnie, by dać wytchnienie czytelnikowi na 628 stronie.

Najmniej skandynawska powieść, ze wszystkich skandynawskich mi znanych. Porównywanie Hipnotyzera do Trylogii Millennium jest trochę na wyrost. Owszem, można pokusić się o znalezienie punktów stycznych w obu dziełach, a to amatorzy w roli policjantów i policjanci w roli amatorów, mroczne tajemnice rodzinne i jej skutki dotykające wszystkich tu i teraz, miejsce akcji w obu – Szwecja, żywotność bohaterów, granicząca niemal z nieśmiertelnością, ale w Trylogii unosi się duch skandynawski i czuje się oddech północy, w Hipnotyzerze czuje się duch amerykański, który zabłądził w Szwecji. Oczywiście, nie jest to żaden problem w odbiorze lektury. Wręcz przeciwnie, czyta się na wdechu lub dwóch wdechach, nie ma potrzeby wgłębiania się w problemy bohaterów, gdyż wszystko podane jest na tacy z ładną zastawą, napięcie cały czas rośnie i czy chcemy czy nie, nerwy mamy napięte i nie ma mowy o chwili oddechu. Mnóstwo emocji, z gatunku tych złych, uwierających jak kamień w bucie, a dobrego zakończenia nie ma i chyba nie będzie.

Mroczne tajemnice bohaterów, tych dorosłych i dzieci, to co nam w duszy gra lub zgrzyta, ma potem swoje określone konsekwencje. Wszystko zaczyna się w dzieciństwie, a więc uwaga na najmłodszych, w co się bawią i w co grają, takie dajmy na to Pokemony, oraz bądźmy ostrożni z wtykaniem nosa w nie swoje sprawy. Kilka wątków tej powieści dziwnych i bez zakończenia. Czy można mówić z rurką intubacyjną w gardle, będąc jednocześnie w śpiączce i hipnozie ?, dlaczego Erik nie toleruje Kenneta ? co jest przyczyną lekomanii Erika ? i kilka innych pytań pozostawionych bez odpowiedzi.

Swego czasu na KiS, wymyśliłam sobie definicję na określenie Porządnego Trupa :

porządny trup charakteryzuje się tym, że jest porządnie zamordowany. Znaczy się, że jako narzędzia zbrodni wobec przyszłego trupa, użyto : pistoletu kaliber ileś tam, ale nie takiego, co głowę urywa, narzędzia kłującego (nóż, albo inny kolec), narzędzia tępokrawędziastego (młotek, kamień albo coś). Porządny trup nie będzie posiekany kulami z uzi, nie będzie topielcem, bo to widok bardzo nieestetyczny. I taki trup pozwoli znaleźć swoje truchło możliwie szybki i w całości. Niedopuszczalny jest rozczłonkowany trup i gra w chowanego. Jest to o tyle wygodne, że w trakcie lektury i już po, mówię teraz o Hipnotyzerze, posługując się określeniem porządny trup, wiem jak sklasyfikować czy zaszufladkować powieść, oraz czy dzieło owe, nie ociera się przypadkiem o cykl z masowym ludobójstwem, gdzie kilkadziesiąt trupów w tę czy w tamtą stronę nie stanowi różnicy. Ale nie, ta opowieść nie ociera się, a około 11 porządnych trupów plus to wszystko, co stało się w Hipnotyzerze, sprawia, że bardzo warto tę powieść przeczytać.

 

 

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s