Materialista

Powieść kryminalna Anne Holt.

Czwarta z kolei powieść norweskiej pisarki z pewnością ma jedną zaletę, nie trzeba od początku uczyć się i zapamiętywać imion i nazwisk głównych bohaterów, ponieważ tak jak w poprzednich książkach, team Yngvar Stubo & Inger Johanne Vik, oraz Sigmund Berli, tradycyjnie i wciąż są na tropie morderców i bandytów.

Bez senesu byłoby, nawet w skrócie, opowiadanie historii Materialisty, skoro na 462 stronach plus dwóch z posłowiem, zrobiła to pisarka. Dość powiedzieć, że tym razem bać się powinni ludzie ze środowisk gejowskich i lesbijskich, ponieważ to właśnie osoby o tej orientacji seksualnej są celem. Oczywiście, już na początku powieści domyślamy się, że mottem przewodnim, przyświecającym całej aferze, jest zbrodnia popełniana z nienawiści. I tak się dobrze składa z tą nienawiścią, że akurat Inger Johanne zajmuje sie studiowaniem na zlecenie policji, zbrodni popełnianych z nienawiści. A jeszcze lepiej sie składa, bo przyjaciółka naszej Inger Johanne, Amerykanka, której ten problem również nie jest obcy, jak to miło, właśnie przylatuje do Oslo, więc panie się spotkają i wymienią poglądami. A jest to o tyle ważne, ponieważ trup zaczyna ścielić się gęsto, poczynając od Bergen, w którym zakłuta zostaje pani biskup Kościoła Norweskiego, a kończąc na Oslo, gdzie już trójka ludzi straciła życie. Policja drepcze w miejscu, nijak nie wiedzą o co chodzi z tymi morderstwami, aż do akcji niechcący wejdzie pewien 17-latek i żona Yngvara Stubo Inger Johanne Vik.

Przesłanie autorki jest jasne, tolerancja, a właściwie jej brak, dyskryminacja ludzi z różnych powodów, nienawiść oraz fanatyzm religijny, to czynniki generujące wszelkie zło. A kiedy już p.Holt wymyśliła, że tym razem będzie właśnie o tolerancji-nienawiści-fanatyźmie religijnym oraz chciwości, napisała Materialistę. 3/4 powieści poświęciła rozlicznym wątkom, że straciłam nadzieję na rozwiązanie któregokolwiek z nich. W końcu, jak już odpowiednia liczba morderstw się dopełniła, sytuacja zaczęła się klarować i nie policja i słynna Kripos, nie najlepszy policjant Stubo rozwiązał zagadkę, ale jego cywilna żona. I jak się można było spodziewać, teorie i uczone wnioski były wysnuwane, ale i tak na końcu zawsze chodzi o kasę.

A tak w ogóle, to powieść mi się nie podobała. Było nudnie i rozwlekle, oraz przegadanie. Motywy podane jak na dłoni, ale tylko czytelnik rozumie o co chodzi, policja jest a jak by jej nie było. Temat niewątpliwie ważny, ale nie w wykonaniu p. Holt. Poza tym denerwuje mnie taka oto sytuacja, że zawsze zagrożone jest życie rodziny tego samego policjanta i to już w czwartej powieści, zaczynam się martwić o ich stan psychiczny, jak tak dalej pójdzie. Poza tym, raczona jestem szczegółami typu śmierdzące pachy, brudne slipki, lepiący pot, niewywietrzone sypialnie, oraz szczegółowy opis opryszczki w ostatnim stadium.

Nie wiem, jak to dalej będzie z Anne Holt i jej powieściami, z czterech dwie udane. Jestem rozczarowana.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s