Niespokojny człowiek

Powieść kryminalna Henninga Mankella.

Tak naprawdę trudno jest mi sensownie określić, jaki gatunek literacki ostatnia powieść Mankella reprezentuje. Po przeczytaniu ostatniej strony, pomyślałam sobie, że zagadka kryminalna jest tylko pretekstem do spowiedzi życia, jaką zafundował sobie i czytelnikowi Kurt Wallander. Aby jednak Niespokojny człowiek nie stał się autobiografią i rozrachunkiem z lat aktywności zawodowej i sfery życia prywatnego Wallandera, detektyw, podejmie się zupełnie prywatnie, wyjaśnienia zagadki tajemniczego zniknięcia przyszłych teściów córki, Louise i Hakana von Enke. Ale nim to nastąpi, najpierw Kurt Wallander, mając już swoje lata, wyprowadzi się z miasta, kupi dom na wsi i dodatkowo rozpieści się, stając się panem labradora o imieniu Jussi. Nie przyjmie do wiadomości faktu, że ma coraz większe problemy ze zdrowiem aż do chwili, kiedy zostanie przymusowo urlopowany, a przeciwko niemu wszczęte zostanie postępowanie dyscyplinarne (upicie się i zostawienie służbowego pistoletu w miejscu upicia się, czyli knajpie).

Trzeba wiedzieć, iż przyszli teściowie Lindy, córki Wallandera, to majętni starsi państwo, a pan von Enke jest emerytowanym oficerem marynarki wojennej Szwecji. I zdarzy się tak, że pewnego dnia Hakan von Enke rozpływa się w powietrzu, a po pewnym czasie jego żona Louise również trafia na listę zaginionych. Policja prowadzi intensywne śledztwo, ale im bardziej poszukuje zaginionych, tym więcej oni są nieodnalezieni. I w takiej to atmosferze stojącego w miejscu śledztwa, przygnębienia w rodzinie von Enke, Kurt Wallander, poświęcając urlop i z właściwym sobie uporem rozpoczyna poszukiwania zaginionej pary. Nawet przez myśl mu nie przejdzie, że zmuszony będzie zmierzyć się z aferą szpiegowską, mającą swój początek w latach 70, z apogeum przypadającym na lata 80.

Tak się ma sprawa z wątkiem kryminalno-szpiegowskim. Dużo bardziej ciekawym jest drugi wątek, czyli swoisty rachunek sumienia starzejącego się komisarza, a także wyścig z samym sobą przed nieubłaganym losem, już dopominającym się o swoją daninę. To studium człowieka samotnego, przewijającego taśmę swego życia i powoli zamykającego drzwi do poszczególnych rozdziałów swojego życia. Sentymentalna podróż pamięcią do lat młodości, małżeństwa z Moną, pożegnaniem Baiby i strach starego człowieka przed samotnością i śmiercią. I wreszcie, jakby Wallander miał mało zmartwień sam ze sobą, przekonuje się, jak niewiele znaczy miłość, wierność czy lojalność ludzi wobec siebie samych.

Smutna to opowieść, kończąca cykl z komisarzem Wallanderem. Mógł Mankell inaczej zakończyć tę historię, wybrał taki the end, zapewne po to, by nie stworzyć prywatnego detektywa Wallandera, tak sobie wyobrażam. Żałuję, że to już koniec, naprawdę.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s