Pod wiatr

Powieść kryminalna Leeny Lehtolainen.

To nie jest dobry pomysł, by przerwa wydawnicza między jedną powieścią a drugą wyniosła kilka lat, ponieważ sporo umyka pamięci, kto co i z kim. Tak też dzieje sie z najnowszą powieścią Lehtolainen Pod wiatr. Od wydania Kobiety ze śniegu i Spirali śmierci, upłynęło ze trzy lata i nagle wydawnictwo wypuszcza Pod wiatr, a ja zmuszona jestem pogrzebać w swoim magazynie pamięci długotrwałej, by przypomnieć sobie kim jest Maria Kallio, Pertsa Strom czy Pekka Koivu.

I kiedy mniej więcej przypomniałam sobie, o co chodziło w tamtych  powieściach, wzięłam się za Pod wiatr i szczerze mówiąc, czytanie też szło mi jak pod wiatr. Żeby oddać sprawiedliwość, to jest to powieść kryminalna, bo najpierw trup odfajkowany jako przypadek śmierci w skutek nieszczęśliwego upadku, a potem drugi trup znaleziony w tym samym miejscu co ten pierwszy, ale sztuczka z wypadkiem nie wychodzi i zostaje wszczęte śledztwo. Policja drąży tu i tam, a w pewnym sensie ma ułatwione zadanie, ponieważ wszyscy podejrzani należą do jednej rodziny, więc jak by co, wszystko w rodzinie zostanie. Oprócz intensywnego śledztwa, przyjdzie się policji szarpać z ekologami, już okrzykniętymi ekoterrorystami, oraz wszelkim drobiazgiem typu solidne pobicia żon przez mężów, zaginięcia, samobójstwa, a nawet inne morderstwa. Braki kadrowe, to tradycyjna bolączka wszystkich policji świata, nie mniej nawet w tak uszczuplonym składzie, jak wydział Marii Kallio, znajdzie się okazja, by kilka razy popłynąć z Espoo na skalistą wysepkę Rodskar, na której zaczęła sie cała kryminalna afera.

Tak naprawdę, wcale nie idzie tu o kryminał jako taki, choć reguły gry są zachowane. Autorce bardziej zależy na pokazaniu problemu ekologii i całą wokół tego tematu historią, począwszy od żywych zwierząt służących do badań różnych, a skończywszy na zdrowym gnoju, na którym ma wyrosnąć ekologiczny chlebek. Nie mniej istotnym problemem poruszonym w powieści, jest alkoholizm Finów. Weekendowe opilstwo i nie tylko weekendowe, bo każda okazja jest dobra do sponiewierania się alkoholem, staje się poważnym problemem tego kraju.

Po lekturze dzieła jestem wynudzona, bo wątek kryminalny prowadzony beznadziejnie, z finałem godnym łzawego harlekina. Rozziewana, bo tempo akcji godne maratonu żółwi. Chwilami budzona z czytelniczego letargu, gdyż nie ma w tej powieści odstępów, gwiazdek czy podrozdziałów, alarmujących, że właśnie następuje przesunięcie dekoracji, zmiana lokalu, lub nowy wątek. W jednym zdaniu jesteśmy w domu u Kallio, a po kropce, w zdaniu następnym lecimy helikopterem gdzieś tam, więc panika i przypominanie sobie o co chodzi.

Ojtam z Pod wiatr, co za rozczarowanie :/.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s