Powrót nauczyciela tańca – Henning Mankell – recenzja

Powrót nauczyciela tańca Henning Mankell recenzjaPowieść kryminalna Henninga Mankella.

Świat Kurta Wallandera, świat w jakim żyje i hoduje w sobie altzheimera ani nie odszedł w siną dal, ani tym bardziej nie umarł. To w dalszym ciągu jest ta stara dobra Szwecja, zimna, mokra i statyczna, z mordercami i ich ofiarami, bardzo prowincjonalna, a jednocześnie piękna.

Powieść zaczyna się mocnym otwarciem, bo już w prologu mamy przyjemność z angielskim katem, najbardziej skutecznym i najlepszym w swojej profesji, który czyni swoją powinność na 12 hitlerowskich zbrodniarzach. Potem opuszczamy rok 1945 i lądujemy w rozdziale 1 w Harjedalen w Szwecji roku 1999, by zdążyć na krwawą egzekucję emerytowanego policjanta, który zaszył się w leśnej głuszy, aby w spokoju dożyć swoich dni i przez nikogo nie być niepokojonym. Z chwilą, kiedy zostają odnalezione krwawe szczątki Herberta Molina, rusza właściwe policyjne śledztwo i stopniowo mamy okazję poznawć architektów prowadzonego dochodzenia, samo dochodzenie i środowisko, wokół którego wszystko się toczy, stopniowo i powoli, czyli przez 553 strony.

Tak naprawdę, to niczym szczególnym, a tym bardziej nowym, Mankell swojego czytelnika nie zaskakuje, bo i jak może zaskoczyć, skoro bohaterami są wciąż ci sami Szwedzi, tyle, że mieszkający nie w Ystad, a Boras i w Sveg. No i nie ma tu zgranego zespołu i lidera, wytyczającego kierunek śledztwa. Zamiast tego, poznajemy policjanta Stefana Lindmana z Boras, który, po wiadomości, że ma raka języka, czekając na leczenie, bierze urlop i wyjeżdża do Sveg, przyjrzeć się sprawie zamordowanego Moliny. Mamy okazję poznać drugą ważną osobę tej historii, policjanta Giuseppe Larssona, odpowiedzialnego za prowadzone dochodzenie. Obaj panowie tworzą nieformalny duet, jeden występuje oficjalnie, drugi nieoficjalnie, ale od razu widać, kto tu jest lepszy.

Po lekturze Powrotu…, odczucia mam mieszane, bo jak widzę niezłą powieść z fajną intrygą kryminalną, to z drugiej strony atakują mnie mankellowskie rozdrapy i próby rozliczenia społeczeństwa szwedzkiego z ciągot do faszyzmu, kiedyś i teraz. Zdaję sobie sprawę, że to niegojąca się rana szwedzkiego sumienia, faszyzm i pseudoneutralność państwowa, oraz nigdy nie wykryte morderstwo Palmego, ale czasami wskazane byłoby, znaleźć też inny pomysł na motyw zbrodni. W każdym razie, dobrze, że Szwedzi nie mieli Indian i niewolnictwa, bo dopiero by się działo.

I tak jak wspomniałam, pomysł intrygi jest taki, jak autor wymyślił, ale, co trzeba powiedzieć,  zagadka naprawdę momentami trzyma w napięciu. Natomiast niezwykle irytujące jest samo prowadzenie śledztwa. Chwilami miałam wrażenie, że policjanci, to kupa gości wzięta z łapanki, lub pospolite ruszenie w mundurach i z bronią. Całe szczęście, że Lindman był na posterunku i wszystko rozwiązał, bez zaplecza, laboratoriów i psów tropiących, co się szybko męczyły. Bo Lindman tu się włamał, tam posiedział, w samochodzie pospał, gdzie indziej się przestraszył, albo w głowę oberwał, porozmawiał z tym i tamtym i tadam… zagadkę rozwiązał. A z drugiej strony patrząc, może rzeczywiście tak wygląda praca policjanta, bez chojrakowania, z milionem błędów i chorobą wieńcową, jako dodatkiem do permanentnego stresu.

Wcale nie jest tak, że po okrzyczanym cyklu z Kurtem Wallanderem, możemy iść do domu, bo nic nas już nie czeka, owszem, Chińczyk, według mnie był porażką, ale Powrót nauczyciela tańca, tak nie do końca. Pewnie, że śmieszą krwawe ślady stóp, odczytane jako kroki tanga, niewiarygodny dla mnie jest strach starego esesmana przed zemstą, bo przecież taki pan z SS, podejrzewam, ma na sumieniu tysiące potwornych grzechów, więc dlaczego akurat ten grzech, albo cuchnący strach Lindmana, towarzyszący mu przez całą powieść, lub jego solowe popisy śledcze. Ale prawdę mówiąc, powieści z Wallanderem też miały skuchy, takie Psy z Rygi, według mnie były okropne, więc ten Powrót nauczyciela tańca, może nie powala, ale da się czytać. Aha, gdyby jeszcze powieść była chudsza o jakieś 200 stron, byłoby ok.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s