Otchłań zła – Maxime Chattam

otchałań zła maxime chattam

Tłumaczenie: Joanna Stankiewicz-Prądzyńska

Trochę spóźniona jestem z lekturą powieści, bo debiut swojego rodaka, Francuzi już dawno skonsumowali, a polscy wielbiciele po Otchłań zła  sięgnęli niewiele później. Po porażce z lekturą Teorii gai, Chattam dostał ode mnie drugą szansę…

Jak na szanujący się thriller przystało, prolog niczego nie wyjaśnia, ale skutecznie zachęca do dalszej lektury, bo ten 4 stronicowy rozdzialik, domyślam się, jest bardzo ważny. Na tyle ważny, że cały czas w podręcznej pamięci przechowuję istotne fakty, by nic mnie w odpowiednim momencie nie zaskoczyło.

Po grze wstępnej z czytelnikiem, przechodzimy do zasadniczych rozdziałów zawiązujących akcję. Panem, który poprowadzi policyjną kawalerię do zwycięstwa, jest młody inspektor policji, Joshua Brolin, profiler od seryjnych morderców, szkolony w FBI, tyły zabezpieczają mu koledzy z firmy, gruby sierżant i kapitan, co brodę zgolił, potem do komanda dobija młody idiota prokurator, na żywej tkance policyjnej szkoląc się w prokuratorskim fachu, a jako luzak, ale dzielnie dotrzymujący kroku, studentka psychologii, nieziemsko piękna Juliette Lafayette. Wszyscy wymienieni polują na seryjnego mordercę, który w wyjątkowo brutalny sposób rozprawia się ze swoimi ofiarami, o kilka długości wyprzedzając policyjny team, tak w sprycie, jak i w inteligencji.

Niestety, nie uwiodła mnie historia wymyślona przez Chattama. Szczegółowe wyjaśnianie procedur medycyny sądowej, z lubością popisywanie się co i rusz łaciną, co skutkuje kolejnymi objaśnieniami na język ludzki, rodzi podejrzenie, że autor pisał powieść dla kretynów, albo pochwalić się chciał zdobytą wiedzą. Dalej, aż trudno uwierzyć, jak bardzo niekompetentna w tej historii, oględnie mówiąc, jest policja w Portland, wprost nie do wiary, by przy takim śledztwie popełniano takie błędy, ale za to operując mądrościami scena zbrodni i teatr zbrodni.

I na koniec dobił mnie wątek romansowy tego thrillera. Wiadomo od początku, kto będzie się miał ku sobie, a w takich powieściach jest to mile widziane, bo wiadomo, że poziom dramaturgii automatycznie wzrasta. No ale nie tu, pierwszy lepszy harlekin z kiosku ruchu bije na głowę te sceny romantyczne, głębię spojrzeń, przemyślenia i myśli kochanków, dialogi rozpisane na role i łzy. Potwierdzeniem, że Otchłań zła jest złą powieścią, niech będą końcowe sceny, w których irracjonalne zachowanie bohaterki mówi wszystko.

Powiedzieć, że jestem książką rozczarowana, to mało, ale niech tak zostanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s