Głos

Powieść kryminalna Arnaldura Indridasona.

Islandia to mały kraj, ale o dużym potencjale. Weźmy na przykład czynne wulkany, weźmie taki wybuchnie i pół świata siedzi w domu, bo atmosfera nie taka. Albo gejzery, ich erupcja musi być pięknym widowiskiem, czy gorące źródła, no ale te są bardziej rozpowszechnione i porozrzucane po ziemskim globie. Islandia może też poszczycić się piosenkarką Bjork i pisarzem powieści kryminalnych Arnaldurem Indridasonem, Głos jest trzecią jego powieścią, wydaną w Polsce i trzecią, którą przeczytałam.

Indridason opowiedział historię pewnego morderstwa dokonanego na pracowniku jednego z hoteli w Reykjaviku. I być może nie byłoby w tej zbrodni nic mniej czy bardziej ekscytującego niż w przypadku innych zbrodni, popełnianych w hotelach europejskich stolic. Ale okazuje się, że właśnie nie, ciekawym zabiegiem jest umocowanie całego śledztwa w miejscu zbrodni, od momentu odkrycia zwłok, aż do pojmania mordercy, oraz sama ofiara zbrodni.

Po odkryciu zabójstwa, pojawia się ekipa policyjna, znana czytelnikowi z poprzednich kryminalnych powieści autora. Ponieważ jest to czas przedświąteczny i za kilka dni Boże Narodzenie, trup w hotelowej piwnicy jest wybitnie nie na rękę tak zespołowi śledczemu jak i  dyrekcji hotelowej i obsłudze. Szef ekipy śledczej, Erlendur Sveinsson, postanawia na czas dochodzenia zamieszkać w pechowym hotelu i z niego kierować machiną śledczą.

Indridason nie rozczarowuje Głosem i dalej trzyma literacki poziom. Nie próbuje przypodobać się komukolwiek, dodając choćby linijkę optymistycznego i budzącego nadzieję akapitu. Dalej jest mroczno, ponuro i źle. Pojawiające się w powieści postaci nie wzbudzają sympatii, uwikłane w historie sięgające dzieciństwa, nie potrafią wyrwać się z marazmu i beznadziei, pielęgnując w sobie zapiekły żal i stany depresyjne, bo tak jest łatwiej i wygodniej. A główny bohater tej opowieści, zamordowany portier hotelowy z 20-letnim stażem, okazuje się być człowiekiem bez właściwości. Żyjący tu i teraz, pozbawiony swojej przeszłości i przezroczysty dla wszystkich, ktoś, o kim wiemy, że jest, ale go tak naprawdę nie ma. Wstrząsające.

Zagadka kryminalna naprawdę jest zagadką. Mnóstwo tropów, które prowadzą wszędzie, tylko nie do mordercy. Świetny wątek poboczny, który pilotuje koleżanka Erlendura, Elinborg. Historia małego chłopczyka, doświadczającego przemocy domowej, podejrzany i oskarżony jego ojciec, ale oczywiście nic nie jest takie jak się na pozór wydaje. I sam Erlendur, z dramatyczną przeszłością, rozbitym małżeństwem i walką o utrzymanie na powierzchni życia swojej córki.

Mrok, chłód i beznadzieja, tę stronę islandzkiej duszy odkrywa przed czytelnikiem autor dzieła,  i robi to w znakomity sposób. Oby tak dalej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s