Co widziały wrony – Ann-Marie MacDonald

co widziały wrony ann-marie macdonald

Tłumaczenie: Sławomir Studniarz

Tamte wrony, które we wczesnych latach 60 ubiegłego wieku, miały swoje gniazda w bazie wojskowej w Centralli w Kanadzie, były świadkami morderstwa i od początku wiedziały kto kogo zamordował i gdzie ukrył zwłoki, nie miały tylko wiedzy, dlaczego doszło do tej wstrząsającej zbrodni.

Koniec II WŚ kończy okres eksterminacji ludzi przez ludzi, ale podział świata na dobrych i złych staje się faktem i zaczyna się epoka zimnej wojny. Razem z kanadyjską rodziną McCarthych, przenosimy się z niemieckiej bazy wojskowej do podobnej w Kanadzie w Centralli, gdzie głównym zadaniem kadry oficerskiej, jest szkolenie pilotów. Model rodziny McCarthych to 2+2, tata Jack, mama Mimi, 12-letni syn Mike i 9-letnia córka Madeleine. Ale z tej miłej, kochającej się rodziny, to Jack i Madeleine będą naszymi oczami i uszami w bazie wojskowej i poza nią. Dwa przenikające się wątki, świat małej dziewczynki w szkole i po lekcjach, oraz świat Jacka McCarthy’ego, uporządkowany i przewidywalny do chwili, gdy podjęte decyzje zaczynają generować ciąg wypadków, zagrażających rozpadem rodziny i groźbą utraty życia jego bliskich i nie tylko. Równolegle do zmagań Jacka z własnym sumieniem, wchodzimy w świat dzieci, w którym Madeleine z właściwą w tym wieku wrażliwością przeprowadzi nas przez swoje dzieciństwo tamtego roku w Centralli, gdzie tylko dorośli z właściwą sobie brutalnością zniszczą tych, których powinni chronić i kochać i zniszczą to, co powinni pielęgnować i hołubić.

Znakomicie opowiedziana historia z pozycji Madeleine McCarthy. Wrażliwość i niewinność dziecka w zderzeniu ze złem i desperacka, a zarazem chwytająca za gardło próba ochrony siebie i rodziny. Dwuznaczna moralność Jacka McCarthy’ego, osaczony i zagoniony do narożnika, podejmuje decyzje, które stają się początkiem końca jego rodziny. A w tle Kanada, piękna i prowincjonalna, z kompleksem potężnego sąsiada z południa i moralnością schowaną do kieszeni, w chwili przyjmowania pod swoje skrzydła hitlerowskich uczonych.

Co widziały wrony, na pewno nie jest powieścią kryminalną, a morderstwo, które jako pierwsze, oprócz sprawcy widziały wrony, jest wypadkową ciągu zdarzeń w Centralli i jednym z tragicznych elementów, które na zawsze odcisnęło piętno na wszystkich osobach dramatu. Jak kroplówka podawana pacjentowi, tak autorka powieści sączy w nas niepokój, stan zagrożenia i strach przed tym, co może się wydarzyć. Szczególnie partie środkowa książki są wyjątkowo stresujące. Natomiast końcowe rozdziały powieści mogą rozczarować i lekko nużyć, sporo psychologizowania, oczyszczenia i wybaczenia, widoczne spore przyśpieszenie i próba podomykania wszystkiego, co się dało. I zakończenie powieści, ta swoista kropka nad i, którą Ann-Marie MacDonald postawiła, a którą my postawiliśmy już dawno, myśląc, że wiemy wszystko.

Ale i tak, jak bym nie napisała, czego bym nie powiedziała, to 840 stron tego, Co widziały wrony, warte są przeczytania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s