Testament Nobla

Powieść kryminalna Lizy Marklund, w przekładzie Elżbiety Frątczak-Nowotny.

Pierwsze sceny powieści przywołują z pamięci inne sceny, takie jak z amerykańskich filmów sensacyjnych (Bond dajmy na to), albo brutalną rzeczywistość (zabójstwo senatora Roberta Kennedy’ego). Na ekskluzywnym przyjęciu z okazji wręczenia nagród Nobla w sztokholmskim ratuszu, dochodzi do tragicznych wydarzeń. Płatna morderczyni zwana Kociątkiem, bez przeszkód pokonuje kolejne punkty ochrony i przedostaje się do sali balowej. Z zegarmistrzowską precyzją oddaje śmiertelny strzał w kierunku jednego z laureatów i niespecjalnie niepokojona, w ogólnym zamieszaniu, ucieka. Świadkiem tych dramatycznych wydarzeń, jest nasza dobra znajoma, dziennikarka Annika Bengtzon, którą macierzysty dziennik Kvallspressen oddelegował do relacjonowania uroczystej gali.

A potem sporo się dzieje, Annice policja zamyka usta, zasłaniając się dobrem śledztwa. W ramach retorsji szef Schyman, mający chroniczny i pielęgnowany żal do naszej bohaterki, wysyła ją na półroczny płatny urlop. W międzyczasie trup zaczyna się ścielić, życie rodzinne Anniki nieubłaganie zmierza ku katastrofie, a ostatnie sceny historii o nagrodach i testamencie Nobla, oraz kilku morderstwach, nie pozwolą zapomnieć, że najlepsze kino akcji robią Amerykanie i jest z kogo brać przykład, co autorka Marklund skrupulatnie wykorzysta, wyposażając swoje bohaterki w niezbędne atrybuty.

Intryga kryminalna w połączeniu z historią wielkiego Alfreda Nobla, jak się okazuje, jest mieszanką może nie tyle wybuchową, co morderczogenną. I Liza Marklund bez skrupułów i nie zważając na uczonych profesorów, bez pardonu punktuje to środowisko, odsłaniając najbardziej niskie pobudki, jakimi kierują się tęgie głowy w wyścigu do sławy i chwały. Upada mit dobrodziejów i zbawców chorej ludzkości, a wyłania się paskudny i wredny światek małych ludzi. Duży plus należy się autorce, za pokazanie kulisów badań laboratoryjnych różnych, ważnych i piekielnie drogich.

Drugi plus jest za intrygę kryminalną, której stopień zawikłania i powikłania niczym specjalnym nie zaskakuje, ale liczy się pomysł i wprowadzenie go w życie. A to pani Marklund udało się nadzwyczajnie, sprawna i wartka akcja, zakneblowany światek dziennikarski i policja miotająca się wte i wewte, oraz mroczny cień niedobrej CIA z własnym małym komandem w kominiarkach, rządzącym się na europejskich lotniskach jak u siebie.

I trzeci plus za prowadzenie wątku życia prywatnego Anniki Bengtzon. Zwyczajna historia dziewczyny po przejściach, której jedynym pragnieniem jest bycie szczęśliwą w szczęśliwej rodzinie. Jak bardzo wszystko się komplikuje i jak bardzo Annika potrzebuje kogoś, kto postawi ją do pionu, to aż boli. Annika może denerwować i chwilami denerwuje swoją postawą, ale to klasyczny przykład ofiary, nad która postawi się psychicznie mąż nieudacznik, a przyjaciółce też niczego nie brakuje. Ciekawe studium rozkładu pożycia małżeńskiego.

Trzy plusy wystarczą, by po wpadce z Czerwoną Wilczycą, nastąpiła pełna rehabilitacja w Testamencie Nobla.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s