Czasami warto umrzeć

czasami warto umrze lee childThriller Lee Childa, w przekładzie Lecha Ż. Żołędziowskiego.

Po akcji w 61 godzinach wiemy, że Reacher przeżył, ale kondycyjnie z nim nie jest dobrze i zaczynamy się o niego martwić. Trzeba też wiedzieć, że stan Nebraska słynie z upraw kukurydzy, soi, fasoli, lucerny i czego tam jeszcze, oraz z tego, że jest płaski jak stół, bez żadnych punktów orientacyjnych i można odnieść wrażenie, że hektary pustynnego piachu są bardziej przyjazne człowiekowi, niż setki hektarów pól uprawnych Nebraski.

Po kilkudziesięciu godzinach pobytu w Dakocie Południowej i doprowadzeniu sprawy do końca, a siebie do niedyspozycji, Jack Reacher obiera kierunek na Wirginię, by spotkać dziewczynę, którą zna tylko z rozmów telefonicznych. Poruszając się autostopem, dociera do Nebraski i melduje się w motelu, położonym w szczerym polu. Nawiązuje rozmowę z pijanym doktorem, dziwi się, że ten nie chce udzielić pomocy rannej kobiecie, więc się wtrąca. I tym sposobem Jack Reacher wikła się w historię, w której zmuszony będzie zmierzyć się ze złą rodziną Duncanów, kilkoma żołnierzami mafii z Las Vegas, oraz wyjaśnić sprawę sprzed 25 lat, kiedy to bez śladu zaginęła 8 letnia dziewczynka.  

Wydawać by się mogło, że po lekturze kilkunastu powieści z Jackiem Reacherem, dość dokładnie poznałam człowieka. A w tej powieści mnie zaskoczył, bo nie dość, że zniknęła jego wrodzona niechęć do wtrącania się w nie swoje sprawy, że do bezpośredniego zwarcia z przeciwnikiem dochodzi w ostateczności i to nie Reacher jest inicjatorem tychże, to w Czasami warto umrzeć, jasno daje wszystkim do zrozumienia, jak to jest być specjalnie wyszkolonym, efektywnym i wkurzonym żandarmem komandosem. I oto Jack, któremu zapewne po wypadkach w Bolton (61 godzin) adrenalina jeszcze krąży w żyłach, sam z siebie wchodzi w interakcje z obcymi, inicjuje niemal wszystkie spotkania i jest wyjątkowo brutalny. Brutalny, śmiertelnie skuteczny, nie biorący jeńców i definitywnie rozprawiający się z małomiasteczkową mafią.

Jeśli ktoś szuka w powieściach z Jackiem Reacherem drugiego dna, albo jakiegoś przesłania, czy ukrytych prawd, tutaj ich nie znajdzie. Ale za to posiądzie szczątkową wiedzę o Nebrasce, sporo dowie się o technikach strzeleckich snajperów, będzie wiedział jak zaatakować wroga, by został kaleką na całe życie i kilka razy parsknie śmiechem, bo czarny humor naszego Jacka nie opuszcza. I będzie miał przywilej pobyć z Reacherem przez kilkaset stron, a to wyjątkowa przyjemność.

Jeśli ktoś szuka lektury, w której bohaterowie porwą nas swoja historią i pozwolą pobyć ze sobą, bez zawracania sobie głowy literą prawa i jej stróżami, gdzie groteska i absurd znajdą swoje miejsce, to ta opowieść jest w sam raz. Nie ma potrzeby szukania (dla relaksu) letniej opowieści, rodem z taniego romansu „idealnej na lato, jesień, albo zimę”, to Reacher jest takim panaceum na każdą porę roku, niezależnie od płci czytelnika.   

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s