Czarne sekundy

Powieść kryminalna Karin Fossum, w przekładzie Marcina Kiszeli.

Gdy baczniej przyjrzę się powieściom kryminalnym z różnych krajów, dochodzę do wniosku, że wytworzyła się  swoista specjalizacja w tej dziedzinie. Amerykanie skupiają się na psychopatach, lub motywach zemsty, Anglikom również dokuczają psychopaci, ale też często przeprowadzają dokładne śledztwo w pospolitych morderstwach, zaś pisarze skandynawscy, za motyw przewodni obierają zwykłą rodzinę, a potem zaginięcia i zabójstwa dzieci. Oczywiście ten podział jest dużym uogólnieniem i być może jest nieprawdziwy, ale tak to właśnie widzę.

Nie zaskakuje więc Karin Fossum w Czarnych sekundach sprawą dziewięcioletniej dziewczynki, która w drodze do kiosku po słodycze, rozpływa się w powietrzu. Na nic zdają się intensywne poszukiwania policji i zaangażowanie miejscowej społeczności w przeczesywaniu kilometrów terenu. Dochodzenie przejmuje znany nam inspektor Konrad Sejer, o którym mówi się, że swoją siłą spokoju i uprzejmością, wywołuje u przesłuchiwanych chęć zwierzania się z wielu historii, tych dramatycznych również.

Ale to nie policyjne śledztwo jest istotne, a zaginięcie małej Idy to pretekst, by dobrać się do najskrytszych myśli matki po zniknięciu córki, oraz poddać wnikliwej analizie rodzinę, usiłującą uporać się z ogromem tego nieszczęścia. I właśnie to jest największą zaletą powieści, bo odgadnięcie, kim jest sprawca, następuje bardzo szybko, co w książkach kryminalnych raczej dyskwalifikuje autora dzieła, tutaj zupełnie to nie przeszkadza i skupiamy uwagę na czym innym. Pisarka nie epatuje krwawymi scenami, fabuła toczy się wolno, by nie powiedzieć leniwie, a mimo to, sprawa Idy Joner przykuwa uwagę i powoduje gonitwę myśli. Bo czyż nie jest tak, że w chwilach ciężkich dla nas zaklinamy rzeczywistość i obiecujemy wiele, byle tylko odwrócić zły los, że kiedy miliony czarnych myśli kotłują się w głowie, pragniemy cofnąć czas.

Fossum pisze znakomicie, a to co ukazało się dotychczas w Polsce, jest godne polecenia i przeczytania. Czarne sekundy plasują się gdzieś w środku, ale i tak są o niebo lepsze od zalewającej nas sieczki kryminalnej rodzimych i nie tylko, twórców. Ta psychologiczna powieść z elementami kryminalnymi, spełnia nasze wymagania i pozostawia z otwartym pytaniem, jak kilka sekund potrafi nieodwracalnie zmienić życie wielu osobom.

I tak à propos tłumaczeń książek Karin Fossum (to w związku z pewną dyskusją). Nie przeszkadza mi przekład z angielskiego, czytało mi się wyjątkowo przyjemnie ( nie mówię o korekcie), więc wydaje mi się, że tłumacz zrobił dobrą robotę, ale zastrzegam, znawcą nie jestem, a przeciętnym czytelnikiem, bez „odchyleń” w tej materii. Spojrzałam na wcześniejsze tytuły wydane u nas i wychodzi na to, że oprócz „Za podszeptem diabła” pozostałe tłumaczone były z j. angielskiego i przez różnych tłumaczy, więc jednak nie było wtedy i nie jest teraz tak źle, szczególnie z tym klimatem:).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s