Karuzela samobójczyń – S.J.Bolton

karuzela samobójczyń s.j.bolton

Tłumaczenie: Agnieszka Kabala

Prolog, tak jak wszystkie prologi na świecie, ma za zadanie zainteresować i zachęcić potencjalnego czytelnika. W moim przypadku te 2Z spełniły swoje zadanie i złapałam się na haczyk S.J.Bolton. Pierwsze dramatyczne sceny, których będę świadkiem w uniwersyteckim Cambridge, mówią wiele o tym, z czym przyjdzie się zmierzyć dwójce policjantów. Na początek, rozpaczliwe krzyki policjanta, usiłują powstrzymać od samobójczego skoku z wieży jego koleżankę policjantkę. Ale nim dowiemy się, jak zakończy się ta próba sił między samobójczynią a negocjatorem, autorka cofnie się z opowieścią 11 dni, by dać szansę poznania wydarzeń, rozgrywających się w Cambridge, aż do dramatycznego finału.

Przekroczenie limitu średniej krajowej popełnianych samobójstw wśród studenckiej braci, alarmuje policjantów ze Scotland Yardu. Stąd, pełne ręce roboty będzie miała policjantka Flint, działająca pod przykrywką, jako studentka Farrow. A jest się czym martwić, bo samospalenie, dekapitacja, wieszanie się i skoki z najwyższych budynków, budzą zaniepokojenie i podejrzenie, że ktoś steruje zachowaniem przyszłych samobójców. I Laura Farrow, wbrew zaleceniom przełożonych, a szczególnie jednego, mając wsparcie w uniwersyteckiej lekarce, podejmuje nieformalne śledztwo, co w konsekwencji, doprowadzi ją na szczyt wieży.

Fabuła wciąga, na początku. Nieszablonowe rozwiązania, mnóstwo tajemnic, zawoalowanych pogróżek i rosnące napięcie, dają nadzieję na dobry thriller. I do pewnego momentu tak jest, ale im dalej zgłębiam treść dzieła, tym bardziej zaczynam kręcić kółeczka idąc po własnych śladach i roztrząsam po raz dwudziesty ósmy tę samą kwestię. Pisarka ślizga się po zadanych sobie i czytelnikowi tematach, nie wysilając się zbytnio nad pogłębioną charakterystyką, rysem, czy zgłębieniem wnętrza wprowadzanych do powieści postaci i ich problemów. Rzuca myśl, temat i osobę, kończąc dzieło w chwili, w której je zaczęła. Ostatnie sekwencje książki, to gwałtowne domykanie wątków, zamykanie rozpoczętych historii i dodanie kilku happy endów, ku pokrzepieniu, jak się domyślam, czytelniczych serc. Pozostawia beztrosko kilka niewyjaśnionych kwestii, ludzi odpowiedzialnych za czynione zło porzuca, każąc im rozmyć się w niebycie. I jeszcze temat romansowy bohaterów, rozgrywający się, według mnie, na poziomie wczesnych lat szkolnych, kiedy zainteresowanie płcią przeciwną gwałtownie rośnie. Te odkrywcze przemyślenia, spojrzenia i dialogi, przyprawiają o ból zębów i tak już zostaje nam do końca powieści.

Krótko mówiąc, niewykorzystany potencjał dobrze zapowiadającej się powieści kryminalnej. Intryga kryminalna dobra, „nowatorska”, narracja wprowadzająca pewien dynamizm, potem już przynudzająca. Zbyt wczesne naprowadzenie na osobę sprawcy, co szczególnie irytuje, przy niezłym pomyśle na zbrodnie i ciekawie skonstruowanej intrydze.

Nie wiem, dlaczego tego typu powieści dedykowane są tym, którzy nudzą się w czasie deszczu. Upalne dni również mogą zniechęcić do jakiejkolwiek aktywności, wówczas, w taki bezmyślny i obezwładniający czas, proponuję „Karuzelę samobójczyń”. Pozostałe dni lepiej zarezerwować na inny, lepszy kaliber tego typu dzieł.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s