Bezcenny – Zygmunt Miłoszewski

bezcenny

Odpoczął Zygmunt Miłoszewski od zagadek kryminalnych, rozwiązywanych przez śledczego Teodora Szackiego. Zmierzył się z powieścią sensacyjną, solidnie odrabiając lekcję o dziełach sztuki, ukradzionych Polsce w czasie IIWŚ, oraz dając odpór idiotycznym porównaniom swojego „Bezcennego” do twórczości Dana Browna. Bo wystarczy, że pisarz zaczyna snuć sensacyjną fabułę o zaginionym czymkolwiek, co ma historię/legendę i jest starsze od dzisiejszego dnia, a kolejny klon Browna jak malowany.

Wątkiem prowadzącym, wokół którego snuta jest cała fabuła, to zaginiony obraz „Portret Młodzieńca” Rafaela Santi, uznawany za największe, bezcenne dzieło światowego malarstwa. Kiedy okazuje się, że obraz znajduje się w prywatnych rękach amerykańskiego kolekcjonera, zapada decyzja o niekonwencjonalnej akcji, która pozwoli uwolnić obraz, by wrócił do domu i do ram, które od lat na niego czekają. Zmontowana przez rząd polski 4-osobowa grupa pościgowo-dywersyjna w składzie: emerytowany żołnierz, złodziejka z wyrokiem, urzędniczka z MSZ i marszand w pakiecie z ferrari kombi, nie jest składem idealnym na tak skomplikowaną akcję, ale może właśnie dlatego, ma jakąś szansę.

Skłamię, jeśli powiem, że te 500 stron powieści, trzymało mnie w permanentnym napięciu. Ale nie skłamię gdy powiem, że jest to pierwsza polska książka, tak dobrze, z nerwem i ciekawą intrygą, napisana. Świat handlarzy dziełami sztuki przedstawiony bez znieczulenia, odbrązowiony, jawiący się oszustami, paserami i chciwością. Rajd przez kraje Europy i Amerykę, okraszony ciekawostkami i detalami z działu sztuki, musi budzić podziw i zachwyt. Razy, kopniaki i kpina, sprawiedliwie rozdzielane politykom rządu polskiego, proszą się o brawa i ogłoszenie żałoby nad polską kulturą. I to wszystko w rytm ostrych i nierzadko zabarwionych humorem dialogów, niezłego tempa akcji ( z małymi wyjątkami) i niezwykle interesującej i sugestywnie przedstawionej intrygi, gdzie fałsz i prawda jednym mówią głosem. Zaludnienie powieści osobami pierwszo i drugoplanowymi spore, ale wszystkie są ważne, wnoszą istotne elementy do fabuły, a niektóre istnieją i można się z nimi spotkać, jeśli wierzyć słowom autora. W tle zdrowy, ostry sex, romans i kilka nieszablonowych ostatecznych rozwiązań. A jeśli i tego mało, wstrzymamy oddech, gdy przeprowadzany będzie zamach na kolejkę linową w górach, pościg po zamarzniętym Bałtyku, czy próba przetestowania izraelskich zabezpieczeń w galerii obrazów.

Z wywiadu, jakiego Zygmunt Miłoszewski udzielił Newsweekowi:

Cały mój program literacki sprowadza się do wymyślania historii na tyle ciekawych, by czytelnik nie mógł się doczekać, kiedy przewróci kartkę, by zobaczyć, co dalej. Nie przesadzajmy, to są tylko czarne znaczki na białym tle. Pisarze strasznie poważnie traktują swoją pracę. Jakby byli neurochirurgami i od każdego drgnienia ich ręki zależało ludzkie życie. A to tylko rozrywka, szoł biznes. Wszystko, w co wierzę, to eskapistyczna moc literatury, wszystko, co mogę zaoferować, to zabranie czytelnika w fajną podróż na dwa wieczory.” 

I ja tę podróż odbyłam, i było świetnie, czego i Wam życzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s