Ostre przedmioty – Gillian Flynn

ostre przedmiotyTłumaczenie: Radosław Madejski

4-miesięczny okres kwarantanny, to wystarczający czas, by nie kusiły porównania do świetnej „Zaginionej dziewczyny„, a lektura debiutanckich „Ostrych przedmiotów” miała sprawić przyjemność.

Małe miasteczka w południowych stanach USA, oprócz tego, że są małe, gorące i zdominowane przez tych, co mogą więcej, mają też klimat wybitnie sprzyjający wylęgowi wszelkiego zła. Czasami takie zło przychodzi z zewnątrz, a czasami rodzi się na miejscu, przechodząc z pokolenia na pokolenie, bo klimat jest wyjątkowo sprzyjający i ludzie podatni. Kiedy więc Camille Preaker, reporterka chicagowskiej „Daily Post” przyjeżdża do rodzinnej mieściny Wind Gap w Missouri, by zrobić reportaż o morderstwie dwóch dziewczynek, można się domyślić, że eskalacja zła dopiero się zaczyna, a jeśli spojrzeć inaczej, zaczęła właśnie swój długi finisz.

Nie wiem, czym ta debiutancka powieść tak przestraszyła Kinga i zniewoliła Cobena, jeśli wierzyć blurbowi. Ja w trakcie lektury niczego się nie bałam i nie są to czcze przechwałki:). Gillian Flynn wpadła na dobry pomysł, jak napisać książkę. Otóż zajrzenie do pierwszej lepszej encyklopedii zdrowia, wyłowienie kilku wyjątkowo wrednych chorób i obudowanie ich fabułą stworzy powieść kwalifikującą ją jako thriller psychologiczny. I takie mam odczucia po lekturze dzieła. Główna bohaterka ma za sobą traumatyczną przeszłość, z którą zmaga się raz lepiej raz gorzej. Leczenie psychiatryczne i ciało jak mapa drogowa, cięte w słowa i wyrazy, jasno odzwierciedlają różne stany depresyjne. Przyrodnia nastoletnia siostra na najlepszej drodze do psychiatryka, mama zawiadująca swoją rodziną z psychopatycznym zacięciem i ojciec, jawiący się jako echo domowego życia. W klarowny i atrakcyjny sposób, pisarka snuje opowieść o chorobach, mających podłoże psychiczne, obarczając je kobietami. Zresztą ta opowieść jest o kobietach i z kobietami, wrednymi, toksycznymi, o morderczych predyspozycjach. Małe miasteczko pijanych, pięknych i brzydkich kobiet, gdzie morduje się małe dziewczynki, a po śmierci wyrywa im zęby. Odgadnięcie, kim jest morderca nie nastręcza poważnych problemów, motyw również, tylko te zęby na początku nie pasują.

Nie porwała mnie ta książka, jak wspomniana „Zaginiona dziewczyna”. Ale za to sprowokowała mnie do poczytania o chorobach, które dostały główną rolę w powieści. Bo jeśli chodzi o intrygę kryminalną, to przemilczę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s