Paranoja – Joseph Finder – recenzja

Paranoja Joseph Finder  Albatros recenzjaPowieść sensacyjna Josepha Findera, w przekładzie Pauliny Braiter.

Peter Ustinov powiedział, że Kiedy ludzie są dobrze ubrani i starannie się wysławiają, natychmiast wszystko staje się bardziej etyczne”. Wypowiedziana sentencja dobrze opisuje ludzi parających się szpiegostwem korporacyjnym.

Defraudacja firmowych pieniędzy, jest zawsze przestępstwem, niezależnie od przyświecającego defraudantowi celu. I dlatego, Adam Cassidy, nikt, z kim trzeba się liczyć w korporacyjnym wyścigu szczurów, dostaje od szefa firmy propozycję nie do odrzucenia, kiedy wychodzi na jaw, że z fantazją wydał firmowe 80 tys dolarów na pożegnalne przyjęcie jednego z pracowników. Cassidy, mając do wyboru karierę wieloletniego więźnia, lub szpiega korporacyjnego w konkurencyjnej firmie, wybiera szpiegowskie rzemiosło.

Autorzy powieści szpiegowskich (Ludlum, Clancy, le Carre, czy Severski), przyzwoicie wyedukowali czytelnika, wprowadzając go w szpiegowski światek, wyposażając w podstawową wiedzę, mamiąc gadżetami. Joseph Finder idzie dalej i pokazuje od kuchni brudne machinacje gigantów korporacyjnych, bez wahania sięgających po wszelkie dostępne środki, umożliwiające zdobywanie i utrzymywanie się na szczycie finansowej góry. W roku 2004, kiedy „Paranoja” dotarła do czytelników, mogła się spodobać, być niezłą powieścią sensacyjną i nieść kaganek wiedzy o szpiegostwie przemysłowym. Wznowienie książki po 7 latach, nie budzi emocji, a w dodatku, po lekturze dzieła, aż się prosi o krytykę bohaterów powieści prostych i płaskich jak deska i że od beznamiętnych dialogów bolą zęby. Intryga kryminalna jest tak skonstruowana, że nie ma możliwości przeoczenia, że nastąpi cyrkowa wolta i należy przygotować się na ten zakręt. Brakuje elementu zaskoczenia, zgubił się dreszczyk emocji, a od gładkich i pustych słów, oraz wyświechtanych frazesów aż się roi. I nie podoba mi się, że nie wiem, gdzie jestem. Domyślam się, że w USA, ale brakuje mi miasta, ulic, całej miejskiej otoczki, która powinna odgrywać drugoplanową, ale istotną rolę.

Bogatsza o wiedzę z życia i działalności gigantów od prawdziwych afer szpiegowskich, nie zadowoli mnie kiepsko napisana powieść, w dodatku trącąca już myszką.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s