Głowa Niobe – Marta Guzowska

głowa niobe

Po debiutanckiej powieści „Ofiara Polikseny„, pisarka Guzowska, upodobawszy sobie środowisko profesorów od starożytności, popełnia kolejną powieść. Tym razem jednak, nie gorąca Troja i stanowiska kopaczy będą tłem kolejnej historii, a nieborowski zamek, który przyjmie pod swój dach znakomitych uczonych z Europy i Ameryki.

Kiedy międzynarodowe towarzystwo dociera na konferencję do zamku w Nieborowie, ten zostaje odcięty od świata, za sprawą niespotykanych opadów śniegu i siarczystych mrozów. Sytuacja byłaby zapewne w miarę normalna, jak to na wyjazdowych spędach bywa, gdyby nie morderca, grasujący wśród naukowców, z niespotykaną brutalnością i chorą fantazją, dopełniający swojego dzieła. Jednym z zaproszonych na naukową konferencję gości, jest antropolog Mario Ybl. To on, wspólnie z Julianą Stanzel, specjalistką od wykrywania fałszywych zdjęć, spróbują schwytać mordercę.

Osadzenie fabuły powieści w zamkniętej przestrzeni, jest sporym wyzwaniem dla bohaterów książki i czytelnika. Nie wystarczy sama scenografia, interesujące eksponaty, skrzypiące podłogi, tajemne przejścia i ciągi korytarzy okraszone mnóstwem schodów. Owszem, w filmie to może działać na wyobraźnię, w książce dramaturgia się gubi i tylko przyjmujemy do wiadomości informacje, że bohaterowie się przemieszczają. Nie lepiej sprawa ma się z bohaterami. Powieść zostaje zdominowana przez Mario Ybla, jego niewybredne teksty, grube żarty, kpinę i arogancję. Rozumiem, że on taki ma być, ale jeśli zawłaszcza swoimi tekstami i całym sobą 90% akcji, staje się to nieznośne. Jego koleżanka Juliana nie pozostaje w tyle, bo zagospodarowując wolne 10% przestrzeni pozostawionej przez Ybla, robi z siebie wyjątkowo wulgarne, niemiłe i kompletnie nic nie wnoszące do fabuły, oprócz okrzyków, by się od niej odpieprzyć, babsko. Prawdę mówiąc, wszyscy ci, którzy pojawiają się w powieści i mają przewidziane role mówione, lub późniejszych trupów, są niesympatyczni, wredni i złośliwi, a kilka osób, bez sensu, robi za halabardników. Intryga kryminalna też cienka, nieprzekonywująca, tak jak morderca i jego motyw. Rażą błędy i kompletne dyletanctwo detektywów amatorów, z uporem maniaka niszczących dowody i ślady zbrodni. Nie bawią malownicze opisy makabrycznych morderstw, dziwi chłodne i beznamiętne podejście bohaterów do kolejnych morderstw i zbezczeszczonych zwłok. Kilkanaście występujących w powieści osób i żadna nie zapada w pamięć.

Rozczarowanie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s