Strażnik – Robert Crais

strażnikTłumaczenie: Jan Kraśko

„Na widok pieniędzy mężczyźni trzeźwieją. Na widok kobiety głupieją.” Takie myśli przelatują przez głowę zabójcy na usługach mafii boliwijskiej, szykującego się do ostatecznej rozgrywki. Nim dotrzemy do cytowanych zdań ze strony 237 i wydarzeń roku 2011, najpierw zawadzimy o Nowy Orlean i będziemy świadkami zbrodni w środku huraganu Katrina w 2005 roku, by kilka lat później, wylądować w Los Angeles.

Wielbiciele twórczości Craisa wiedzą, że detektywistyczny duet – Elvis Cole i Joe Pike, są gwarantem dobrej akcji i niezłej intrygi. Nie inaczej sprawa ma się w „Strażniku”. Tyle, że partie solowe zwykle należące do Elvisa Cole’a, teraz przejmie Joe Pike, z reguły stojący w cieniu wspólnika. W „Strażniku”, to Pike będzie magikiem, któremu będziemy kibicować i trzymać za niego kciuki.

Zaczyna się banalnie i nic nie wskazuje, że może nastąpić ciąg dalszy. Joe Pike przychodzi z pomocą przypadkowemu kucharzowi i jego siostrzenicy kelnerce, gdy ci zostają napadnięci w swojej knajpce przez dwóch bandytów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że od pierwszego wejrzenia, czy też od pierwszej filiżanki kawy, Pike zakochuje się w pięknej kelnerce i obiecuje jej, że taki napad nigdy już nie będzie miał miejsca. Ktoś, kto zna Pike’a wie, że ten nie rzuca słów na wiatr. Napad się powtarza, pechowa para tajemniczo znika i Joe wkracza do akcji.

Dobrą wiadomością jest fakt, że pisarz Crais obsadza Pike’a w głównej roli w „Strażniku”, sprowadzając Cole’a niemal do statysty. Druga dobra wiadomość, to danie dużej swobody w działaniu naszego bohatera i chęć ocieplenia jego wizerunku. Niestety, jest też zła wiadomość, otóż próba ta się nie powiedzie i ciepły wizerunek naszego bohatera wylatuje w kosmos. Błąd myślę jest taki, że nie można z twardego i zaprawionego w boju faceta, który swoim wrogom na dzień dobry mówi ” że jest tym, który żyje z wojny”, zrobić nagle amanta, wypłakującego oczy na ramieniu przyjaciela. Poza tym zgrzytem, reszta jak najbardziej w porządku, ostra akcja i dobre tempo, kilka niespodziewanych zwrotów i trupów, co do których powiemy „dobrze im tak”, a nad innymi pochylimy się zasmuceni.

Krótka, ale intensywna i skondensowana powieść, o gęstej fabule i ciekawych ludziach. No i ten Joe Pike. Fani książek Roberta Craisa powinni czuć się usatysfakcjonowani. Nieznającym twórczości pana, „Strażnik” będzie w sam raz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s