Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

wojna_nie_ma_w_sobie_nic_z_kobiety_recenzja

Literatura faktu Swietłany Aleksijewicz, w przekładzie Jerzego Czecha.

Wstydzę się swoich uśmieszków i lekceważącego machania ręką, gdy zdarzało mi się oglądać w telewizji migawki z obchodów Dnia Zwycięstwa w Rosji. Dziwiłam się starszym ludziom, mężczyznom, ale przede wszystkim kobietom, którzy na Placu Czerwonym w Moskwie, każdego 9 maja, odświętnie ubrani i obwieszeni medalami, płaczą, śmieją się przepijając do siebie ze stakanów, śpiewają czastuszki przy akompaniamencie akordeonu.

II wojna światowa walczących kobiet, wówczas młodziutkich dziewczyn, na pierwszej linii frontu. Zaciągały się do lotnictwa, saperów, piechoty i służby medycznej. Walczyły ramię w ramię z mężczyznami, bez taryfy ulgowej w dywizjach pancernych, jako snajperki, i w lasach, w partyzantce. Stając się żołnierkami, odkładały „na po wojnie” swoją kobiecość, młodość i pragnienie miłości. Niezmienna pozostawała przeogromna tęsknota, miłość  i wielki szacunek do rodziców i rodzeństwa, ale przede wszystkim do ojczyzny. Historie niepojęte, epizody zaledwie opowiadane przez wojenne weteranki, tak bardzo tragiczne i wstrząsające w swojej wymowie, że nie da się czytać bez ściśniętego gardła. Można by teraz posiłkować się kilkoma cytatami z książki, ale każde zdanie, każdy wyraz jest ważny, najważniejszy, więc lepiej przeczytać, niż przepisywać. Wszystko jest istotne i niezwykle ważne, każda opowieść inna, ale jednakowo porusza i nie daje spokoju.

A potem jest wywalczone  i wymarzone Zwycięstwo. Wyobrażenie o życiu w pokoju i miłości, pielęgnowane latami wśród okopów, krwi rannych i zabitych, wiecznego głodu i wszechobecnego brudu. Ojczyzna jednak już szeroko otwiera bramy łagrów dla swoich żołnierzy jeńców wojennych, prosto z frontów, spod Bramy Brandenburskiej – na Kołymę, to oni. One, żołnierki, które przeszły cały frontowy szlak, w wyzwolonej ojczyźnie milkną na dziesiątki lat, okrzyknięte dziwkami. Jak ładnie brzmi „teatr działań wojennych”, czysto, niemal sterylnie i tak męsko. Około miliona młodych dziewczyn walczących w czasie IIWŚ, i jest to milion malutkich kobiecych scen, z dramatyczną rolą graną przez 4 lata, która jak odłamek szrapnela utkwiła w nich na zawsze.

Znakomita książka. Pełna szczerych zwierzeń, wypełniona emocjami, wylanymi łzami i okraszona gorzką prawdą.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s