Cztery pory roku – Stephen King

cztery pory rokuTłumaczenie: Zbigniew A.Królicki

Nie przepadam za horrorami, paranormalnymi zjawiskami i tym czymś nieokreślonym, co to czai się za rogiem i za chwilę będzie straszyć. Natomiast kocham Kinga takiego, jak z „Czterech pór roku”, „Czarnej bezgwiezdnej nocy„, „Dallas’63” i jeszcze kilku innych. Niepokojącego, subtelnie dającego do zrozumienia, „że coś wisi w powietrzu”, przykuwającego uwagę prostymi, zdawać się może banalnymi opowiastkami, które w trakcie lektury dają potężnego czytelniczego kopa. I tak się dzieje z „Czterema porami roku”, gdzie pisarz sprytnie przyporządkowuje każdą nowelę odpowiedniej porze roku. Nie od dziś wiadomo przecież, że każda zmiana (nawet pory roku) niesie jakąś mglistą tajemnicę i obietnicę czegoś. Wiosna nadziei – Skazani na Shawshank, lato zepsucia – Zdolny uczeń, jesień niewinności- Ciało i zimowa opowieść – Metoda oddychania. Oto małe kingowe dziełka, królewskie perełki, bardziej znane z ekranizacji filmowych (przynajmniej ta pierwsza), niż ze słowa pisanego.

O Andym Dyfrense, skazanym na dożywocie słyszał i oglądał chyba każdy. Nie dziwi więc „wiosna nadziei” w Shawshank. Wszak nadzieja nie jest jedynie matką głupich, a zemsta rozkoszą bogów, o czym boleśnie przekonają się jedni, a z ulgą i radością odetchną inni. I nic to, że lata całe miną nim wiosna się dopełni, warto czekać. Lato z kolei, to gorący okres kanikuły, wolny od wielu obowiązków, pozwalający na realizację wielu planów. 13-letni Todd Bowden, latem 1974 roku rozpoczyna realizację swojego pomysłu, na początek zaprzyjaźniając się ze starszym człowiekiem Arthurem Denkerem. Rewelacyjnie zaprezentowane studium degrengolady jednego, i oszałamiająca prędkość i chęć nauki drugiego, ale to nic dziwnego, mamy przecież do czynienia z doskonałym nauczycielem i pojętnym, zdolnym uczniem. Wstrząsające, bez znieczulenia pokazanie studium popadania w obłęd i przechodzenie na ciemną stronę mocy. Jesienią zaczyna się szkoła, ale nim to się stanie, trzeba jak najintensywniej przeżyć końcówkę wakacji. A jeśli ma się 13 lat i kilku zaprzyjaźnionych kumpli, świat stoi otworem. Piękna opowieść o chłopięcej przyjaźni, dorastaniu, tajemnicach i pomrukach zbliżającej się dorosłości. Majstersztyk. I zimowa opowieść, snuta w tajemniczym klubie, przez dziwnych bywalców, ale wciągająca jak narkotyk. Świąteczna opowieść o determinacji przyszłej matki i cudzie narodzin. Nie bez kozery zdarzenie to ma miejsce przed Bożym Narodzeniem. Będą tacy, co powiedzą, że to brutalne i niesmaczne, a nawet nie na miejscu. Jednak nic nie dzieje się bez powodu i te narodziny są tego najlepszym przykładem. Dobra opowieść o potężnej sile macierzyństwa i miłości do dziecka.

500 stron dobrej czytelniczej uczty. A posłowie intrygujące, szczególnie zdanie : (…) sprawiły to, czego powinna dokonać każda dobra powieść – na jakiś czas pozwoliły ci zapomnieć o prawdziwych zmartwieniach i przeniosły w miejsca, w których nigdy nie byłeś. To najlepszy rodzaj magii, jaki znam.

I tak się stało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s