Dennis Lehane – Miniony świat

miniony_wiat_lehane_recenzja

Kiedy 10-letni Thomas, syn Joego Coughlina pyta ojca, czy jest złym człowiekiem, ten odpowiada, że po prostu nie jest szczególnie dobrym człowiekiem. A jaki jest naprawdę Joe Coughlin, ten uroczy facet i jednocześnie bezwzględny gangster, którego poznaliśmy w „Nocnym życiu” czasów prohibicji?

W „Minionym życiu” II Wojna Światowa zabiera najlepszych chłopców na pola bitewne, a nasz 36-letni gangster jest już na emeryturze, doradza rodzinom mafijnym i staje się złotodajną, cenną i nietykalną osobą; wizjonerem niezbędnym mafijnym rodzinom. Joe Coughlin to również, a może przede wszystkim, ojciec i wdowiec, mieszkaniec Tampy z biznesami na Kubie czasów Batisty, który wiedzie spokojne życie otoczony instytucjami dobroczynnymi, bryluje na balach i czerpie z życia pełnymi garściami. I nagle okazuje się, że na naszego bohatera zostaje wydany wyrok śmierci. Wyrok zdaje się bezsensowny i nie mający racjonalnych podstaw, wszak nie pozbywa się kogoś tak wpływowego jak Joe Coughlin.

Trzytomowa epopeja o mafijnych rodzinach, rozpoczynająca się „Miastem niepokoju”, ze złotymi czasami prohibicji w „Nocnym życiu” i w spektakularny sposób kończąca się w rozpisanym na 340 stron finałem w „Minionym świecie”, doprowadzi nas na Kubę. Gangsterska historia z Bostonu i Tampy na Florydzie, złote czasy na Kubie przed Fidelem Castro, rozpoczną się krwawą jatką w Tampie, by dokończyć dzieła na kukurydzianych polach Kuby i starej Hawany. Karma się dopełni, zaś wystawiony rachunek, będzie długi, z ceną najwyższą z możliwych.

Historia, którą opowiada Lehane to lekcja poglądowa na temat korumpowania polityków i policjantów, zarabiania brudnych pieniędzy i dbałości o własne interesy. Śmierć zaś doskonale komponuje się z gangsterskim światem i jest jej nieodłącznym towarzyszem. Z czasem przychodzi dzień zapłaty, wyrównania rachunków i wejrzenia we własne sumienia.

 Dobra powieść z niespodziewanym zakończeniem. Świat i czas wykreowany przez anty-bohaterów: Ala Capone, Meyera Lansky’ego, czy Joe Coughlina powoli mija, ale zawsze  miejsce starych, zajmą nowi.

Warto.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s