Barwa ciszy – Rosamund Lupton

barwa ciszy rosamund lupton

Tłumaczenie: Jan Kabat

I oto jest, trzecia powieść Lupton, na którą przyszło mi długo czekać. Po lekturze i zachwytach nad  „Siostrą” i „Potem„, lektura „Barwy ciszy” miała być jak wisienka na torcie. Niestety, wisienka okazała się nieco kwaśna.

Sam pomysł na thriller osadzony w realiach zimowej Alaski jest bez zarzutu. Absolutne ciemności, temperatura spadająca do -40 stopni, huraganowe burze śnieżne i jedyna droga, którą poruszają się potężne trucki, przewożące prefabrykaty domów i sprzęt niezbędny do funkcjonowania kompanii naftowych. Gdzieś w okolicach koła podbiegunowego pali się maleńka osada Inuitów. Nie przeżył nikt z tubylców. Ofiarą pożaru stał się również brytyjski fotograf i przyrodnik, od pewnego czasu pomieszukujący w tej wiosce. W jego śmierć nie wierzy jego żona Yasmin, która, nieświadoma tragedii przylatuje na Alaskę z ich córką, by wspólnie spędzić Święta Bożego Narodzenia.

Nim się spostrzeżemy, Lupton funduje nam powieść drogi, okraszoną dwutorową narracją matki i córki, dzięki którym poznajemy intymne szczegóły życia rodziny Alfredsonów. Smaczku, ale również niepokoju dodaje córka, która  jest oczkiem w głowie rodziców.  Ale już jej mama wyzwala sporo negatywnych emocji. A to za bezmyślne narażanie życia dziecka i swojego, za brak zrozumienia dla najbliższych, za nadopiekuńczość i za nadludzkie cechy, którymi zaskakuje i siebie i niżej podpisaną. W tle historii rodziny fotografa majaczy dramat tubylców, wypieranych przez nafciarzy.

„Barwa ciszy” to opowieść o surowej przyrodzie i mieszkańcach Alaski. I o dziecku, które pięknie opowiada o swojej miłości do rodziców, o przyjaźni i samotności. O pragnieniu znalezienia ojca i o mamie, którą rozumie i kocha jak nikt na świecie. Emocjonalne i pełne dramatyzmu poczynania Ruby i jej dziecięce próby pomocy są wzruszające. Niestety, mała bohaterka i piękne okoliczności przyrody to za mało, aby książka zachwyciła i została na dłużej w pamięci. Brakowało mi tam dramatyzmu właściwego thrillerom, a charakterystyka postaci była dość płaska.

Niewykorzystany potencjał. Szkoda.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s