Mam na imię Lucy – Elizabeth Strout

mam-na-imie-lucy-390Tłumaczenie: Bohdan Maliborski

To niewielka, zaledwie 200 stronicowa powieść, przybierająca formę sesji terapeutycznej dla jej bohaterki. Ale niemal wszyscy, którzy zetknęli się wcześniej z prozą Strout, są zachwyceni powieścią o Lucy Barton. Całość napisana jest w formie rwanych wspomnień, retrospekcji i traumatycznych powrotów do dzieciństwa, co samo w sobie jest sporym wyzwaniem, jednak Elizabeth Strout sprostała mu nad wyraz dobrze.

Zapewne Lucy nigdy nie poddałaby siebie i najbliższej rodziny dogłębnej wiwisekcji, sięgającej aż do lat dzieciństwa, ale gdy zachorowała i konieczny stał się kilkutygodniowy pobyt w szpitalu, zyskała nagle mnóstwo czasu. A gdy niespodziewanie przy jej szpitalnym łóżku pojawiła się od lat niewidziana matka, nadarzy się okazja do rozmów i przemożna chęć nawiązania nici porozumienia.

Z krótkich wspomnień matki, opowiadającej córce o mieszkańcach ich mieściny, prymitywizm i prostactwo oraz przyzwolenie na życie w odium „białej hołoty”, przytłacza. Bez okazywania elementarnych uczuć, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa, dzieciństwo i dorastanie Lucy już na zawsze odciśnie swoje piętno na jej psychice i życiu. Jest czymś bolesnym, czytać, jak dorosła już kobieta, matka i żona, pragnie usłyszeć od swojej matki słowa o rodzicielskiej miłości i tęsknocie za jej głosem. Trudne relacje między córką i matką, oddalenie i brak porozumienia, rekompensują obie tak jak potrafią, matka punktując wady i niepowodzenia innych, córka zaś, sprowadzając własne sukcesy do bez znaczenia, sukcesu.

Powieść Elizabeth Strout to nacechowana tajemnicami, traumami i nieszczęściem, jakim było życie w rodzinie Bartonów. Obie kobiety czasu pobytu w szpitalu nie nazwą poprawą rodzinnych stosunków, takich wszak nie było nigdy. Ale z tych fragmentarycznych opowiastek, króciutkich, bolesnych retrospekcji, wyłania się kompletny obraz życia Lucy Barton.

Koniecznie.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s