Misery – Stephen King

misery stephen kingTłumaczenie: Robert P.Lipski

Nawet jeśli ktoś „Misery” nie czytał, to być może widział doskonałą ekranizację z Kathy Bates w roli głównej. Filmu nie przeoczyłam, za to książki nie czytałam, teraz przyszedł czas, by to nadrobić.

Powiem tylko, że kiedy jest się znanym pisarzem, takim jak Paul Sheldon i definitywnie kończy się z bohaterką wielotomowego cyklu, która ma miliony fanek, może zdarzyć się wszystko. Przede wszystkim należy przestrzegać podstawowych zasad, których Sheldon nie przestrzegał. Pierwsza z nich brzmi, nie pije się alkoholu tuż przed podróżą. Druga żelazna zasada, jeśli jesteś pisarzem, nigdy nie dopuść do sytuacji, w której masz jedyną kopię swojej najnowszej książki. I trzecia, istotna, a może najważniejsza zasada, skoro jesteś uwielbianym pisarzem i kończysz z bohaterką wielotomowego cyklu, Misery, zostaw sobie furtkę, przez którą zawsze możesz wrócić, choćby na chwilę. Te trzy zasady Sheldon złamał i po wypadku samochodowym, gdzieś na głębokiej prowincji, znalazł się w domu Annie Wilkes, jako jej rekonwalescent, więzień i pisarz.

Wydawać się może, że thriller, w którym tylko dwoje bohaterów dostaje główne role, drugoplanowych nie przewidziano, nie może się udać. To nieprawda, sprawdza się znakomicie. Doskonale sportretowani bohaterowie. On, Paul Sheldon, pisarz, odnoszący się do siebie ze sporą autoironią, tnie, nicuje swoją duszę i ciało na drugą stronę, bacznie obserwując z boku własny upadek. Ona, Annie Wilkes, była pielęgniarka, najzagorzalsza fanka Misery, coraz bardziej popada w szaleństwo, groźbą i torturami zmuszając swojego więźnia do pisania o uwielbianej Misery. Zastosowany przez Wilkes system kar i nagród ćwiczony na Sheldonie, sprawdza się doskonale, metoda Pawłowa potwierdza regułę. Coraz bardziej gęstniejąca atmosfera, zbliżający się koniec pisania powieści Misery i próba sił, naznaczona wojną podjazdową Annie i Paula. A o tym, kto kogo przechytrzy i jaki będzie finał, przeczytajcie sami.

Warto.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s