Zwierzęta nocy – Austin Wright

zwierzęta nocyTłumaczenie: Jędrzej Polak

Pierwsze polskie wydanie, „Tony i Susan”, przeszło u mnie bez echa, mimo że z Krimifantamanii płynął jasny sygnał, że warto. I otóż warto, nawet jeśli ktoś nie przepada za szeroko pojętymi „kryminałami”.

Początek nie zapowiada późniejszego trzęsienia ziemi, ale to atut tej książki. Oto bohaterka powieści, Susan, dostaje do przeczytania rękopis książki, której autorem okazuje się być jej pierwszy mąż, Edward. Tytuł powieści: „Zwierzęta nocy”, zabrzmi cokolwiek pretensjonalnie, jednakowoż zgłębiając z Susan ów manuskrypt, już wiemy, że został dobrany zgodnie z wyobrażeniem o ludzkim, tak zwanym, zezwierzęceniu. Mam zastrzeżenia, bo żadne zwierzę nie działa z premedytacją ziejąc żądzą odwetu, ale te przykre stereotypy są nośne i znakomicie funkcjonują w naszej świadomości. Nim jednak zamkniemy ostatnią stronę książki – z Tonym, jego żoną i córką wybierzemy się na zaplanowane wakacje. Zbiegiem okoliczności, przypadku i tego co potocznie nazwiemy pechem, ta trójka w trakcie podróżowania zostanie napadnięta przez bandytów.

Powieść w powieści: tak wyglądają „Zwierzęta nocy”. Oto prawdziwa Susan, która, czytając rękopis książki, doświadcza swoistego katharsis, a burza emocji i bilans z dotychczasowego życia nie nastrajają jej optymistycznie. Błahe przemyślenia, przyziemne problemy i znużenie domowym życiem, oto czym raczy nas Susan. Nie wzbudziła u mnie sympatii.

I Tony, książkowy bohater „Zwierząt nocy”. Profesor matematyki, nudny i przewidywalny do bólu. Życiowa pierdoła i tchórz od lat szczenięcych. I taki pozostanie do końca, nie potrafiący odnaleźć się w sytuacji pełnej grozy i coraz bardziej pogrążający się we własnej żałobie i tchórzostwie. Książka Tony’ego to ostry thriller, uświadamiający mu, jakim zawsze był człowiekiem. Refleksje Susan, czytającej o Tonym i wpływie tej historii na nią, są interesujące, choć nierzadko te odkrywane prawdy o sobie i swoim życiu, chwilami nudne i nierówne.

Niezły thriller, z mocnymi akcentami trzymającymi w napięciu. Partie Tony’ego ciekawsze, z ikrą i dobrym psychologicznym podłożem. Słabsza Susan, ale czyż nie o to chodziło Edwardowi? To on, po przeszło dwóch dekadach jest rozgrywającym tę partię, pałającym chęcią odwetu i bezlitośnie obnażającym słabości głównych graczy.

Dobre.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s