Mary Rose postanawia żyć – Ann-Marie MacDonald

mary rose postanawia żyć ann marie macdonaldTłumaczenie: Jolanta Kiełbas

Trzeba było kilku lat, by po znakomitej książce „Co widziały wrony” doczekać się kolejnej – „Mary Rose postanawia żyć”. Nie ma potrzeby porównywania obu książek, ale już na początku warto wiedzieć, że obie są świetne i choć różne w narracji i poruszanych tematach, to jeśli się chce, można znaleźć punkty styczne dla obu powieści.

Zbliżająca się do pięćdziesiątki Mary Rose świadomie rezygnuje z pracy zawodowej, by podjąć trud wychowania dwójki małych jeszcze dzieci. Natomiast jej życiowa partnerka i żona spełnia się zawodowo jako reżyser spektakli teatralnych. Taki podział ról w ich związku powstał za obopólną zgodą, obie dążą do perfekcji w tym co robią, kochają siebie i swoje dzieci i wydawać się może, że taki system spełni swoje zadanie. A jednak będziemy towarzyszyć Mary Rose przez okrągły tydzień w jej zwątpieniach, osuwaniu się w stany depresyjne, podejmowaniu desperackich prób zrozumienia i przywrócenia pamięci zdarzeń ze swoich wczesnodziecięcych lat. W przeciągu siedmiu dni, poznamy historię życia naszej bohaterki, jej rodziców i rodzeństwa. Będziemy śledzić złożone relacje między nią, a rodzicami oraz istotne epizody życiowe zabarwione momentami czarnym humorem, by za chwilę przerodzić się w dramat. Dzieciństwo stygmatyzowane licznymi poronieniami matki i depresją i chorobami. Młodość zaś, to życie z piętnem słów, jakimi obdarzyła ją matka i ojciec, po jej ujawnieniu preferencji seksualnych.

„Mary Rose postanawia żyć” za sprawą swojej bohaterki, staje się swoistą powieścią w powieści. Teraźniejszość przeplatana powrotami do dzieciństwa i desperacka próba odkrycia tajemnicy z dzieciństwa. Jej bóle fantomowe jako paliwo napędowe do coraz intensywniejszych powrotów do przeszłości i pogrążaniu się we własnej psychicznej niemocy. Pogłębiający się impas w relacji z rodzicami, szczególnie z matką, pogrążającą się w starczej demencji, wzrusza i uświadamia, że im bardziej jej rodzice zapominają, tym ona uzyskuje coraz większą wiedzę. Galeria przewijających się w powieści osób jest tak skonstruowana, że budzi niechęć i raczej nie chcielibyśmy się z nimi zaprzyjaźnić. Nawet dzieci zrobią dużo, by podejść do nich z obojętnością, a chwilami i niechęcią. Jednocześnie zaś jasno widać sposób podejścia bohaterki do rodzicielstwa w kontrze do własnych doświadczeń z dzieciństwa.

Warto.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s