Kroki mordercy – Michaela Klevisova

Tłumaczenie: Mirosław Śmigielski

Prestiżowe osiedle w Pradze czeskiej, stare wille pieczołowicie odnowione, oprócz tej jednej, w której mieszka Julia Keller i jej dwanaście kotów. W pobliżu osiedla, znajduje się niewielki lasek, w którym znalezione zostają zwłoki zamordowanej młodej kobiety. Tak rusza śledztwo, które poprowadzi Józef Bergman z dwójką młodszych policjantów z jednostki kryminalnej. Śledztwo, którego praktycznie w części pierwszej nie będzie.

Oto bowiem Michaela Klavisova w „Krokach mordercy” środek ciężkości swojej opowieści kryminalnej przesuwa na gęste relacje międzyludzkie, ze wskazaniem na rodzinne. Uwaga czytelnika skupia się na wyrazistych duetach, w jakich występują bohaterowie. Czasem zmieniają się owe konfiguracje, ale z reguły są to tandemy: matka-córka, dziewczyna-chłopak, mąż-żona, których wzajemne relacje dalekie są od poprawności. I z całą pewnością można powiedzieć, że te toksyczne związki determinują życie zainteresowanych, generując całe pokłady błędów i wypaczeń. Mnóstwo informacji o życiu bohaterów, sporo wątków i fałszywych tropów, wszak w tle jest morderstwo i za chwilę będzie drugie.

W części drugiej „Kroków mordercy” autorka skupia swoją uwagę na prowadzonym śledztwie. Prawdę mówiąc, można się lekko dziwić, jak śledczy Bergman dotarł na koniec do takich, a nie innych wniosków. Skupiony na swoim zmęczeniu i pedantyzmie, raczej słabo przykładał się do śledztwa. Niemniej, na koniec złapał mordercę, który w ramach oczyszczenia, przyznał się do zbrodni, opowiadając o tym ze szczegółami, w policyjnym samochodzie. Trochę śmiesznie i trochę dziwnie, ale taka właśnie jest konwencja powieści.

Nie powiem, że jestem książką zachwycona, ale nie było też tak źle. Sporo psychologizowania i mnóstwo kobiecej obsesji na punkcie wieku i pragnienia zostania matką. Z drugiej strony, niemrawe, ale skuteczne śledztwo z policyjną ekipą, która nie porywa za sobą czytelnika. Mnóstwo wątków, ale wszystkie zgrabnie się połączą i wyjaśnią wszelkie tajemnice. I bohaterowie – źli dla siebie i innych, toksyczni i sadystyczni dla najbliższych.

I tak się sprawa ma z „Krokami mordercy”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s