Starsza pani wnika

Powieść kryminalna Anny Fryczkowskiej.

Pierwsza kryminalna powieść autorki, Kobieta bez twarzy, urzekła mnie swoją historią:), więc problem kupna najnowszej książki p. Fryczkowskiej, rozwiązał się sam.

Na początek, absolutne zaskoczenie, bo główne role obsadzone zostały naturszczykami, takimi prawdziwkami, których dzisiejsza i jutrzejsza ludzka awangarda dnia powszedniego, nie dostrzega, omija z daleka i marszczy jej się skóra na tyłku, bo są powolni, bo mają zgarbione plecy, posiwiałą głowę i nie ten zapach. I próżno by szukać w powieści wymuskanych pańć, zblazowanych prywatnych detektywów, czy przystojnych śledczych z budżetówki. Tutaj nawet trup nie wzbudza w nikim smutku, tylko niezdrową ciekawość i ewentualnie chęć wyrycia epitafium no i się doigrał.

Starsza pani wnika to pean na cześć dziewcząt w przedziale wiekowym 60-70 lat, a nawet 80. To powieść o takich dziewczętach, które udają, że nie widzą i nie słyszą pogardliwych epitetów pod swoim adresem, gdy dokarmiają bezdomne koty, to o paniach łaknących towarzystwa i zwykłej rozmowy z drugim człowiekiem, ale też potrafiących znakomicie zagospodarować swój czas. To komando staruszek, z bystrymi oczami i siatką szpiegowską, godną piątej kolumny, rozpracuje mordercę bezdomnych kotów i surowo go ukaże, rozwikła sprawę morderstwa pewnego donżuana, przy walnym udziale wnuczka jednej z nich. A jednocześnie z dystansem do siebie, humorem i drobną złośliwością potrafią panie dobrze się bawić, tęsknić za utraconą młodością i brakiem drugiej połowy. Chcą i bywają w kinach i teatrach, umawiają się z chłopakami i kokietują na całego, nie dopuszczając do siebie przerażających myśli o domach starców.

Można by odnieść wrażenie, że planetę Warszawa Żoliborz, zaanektowały panie z uniwersytetu trzeciego wieku, ale dla równowagi, vis-à-vis kompanii rencistek i emerytek, stoi pierdoła Jaro, wnuczek głównej bohaterki, dwie panie doktorki, kompletnie nie radzące sobie z niczym, a najmniej z własnymi dziećmi i byłymi mężami, we łzach tonące, oraz panny, zarzucające sieć na płeć męską. Mieszanka to zaiste wybuchowa i ciekawie jest obserwować, jak bohaterowie opowieści, przechodzą metamorfozę, by na koniec każde z nich znalazło swoje miejsce w szeregu, a życie potoczyło się według ustalonych reguł gry i zgodnie z porządkiem ustalonym kiedyś przez kogoś, nie wiadomo po co i dlaczego. Miłą niespodzianką, jest spotkanie bohaterów z Kobiety bez twarzy, Hanną Cudny i jej synem Maksem, wprawdzie rólki trzecioplanowe, ale są.

 To powieść o dziewczynach reprezentujących wszystkie przedziały wiekowe i różne stopnie pogmatwanych życiorysów. Pełna humoru, podszytego smutkiem również, powieść kryminalna, w której funkcje ekipy dochodzeniowej, przejmuje ekipa staruszek, jakże niesłusznie zwanych „moherowymi beretami”. Wielowątkowe śledztwo, komedia omyłek, przełamywanie stereotypów i spojrzenie na bliźniego swego okiem przychylnym, ze zrozumieniem i sympatią. Wielkie uznanie należy się pisarce, za cudowny język, umiejętność wyciągnięcia na powierzchnię tego, o czym wielu chętnie zapomina i, za ciepłą powieść o brawurowych paniach, które w naszym wieku już były, my w ich jeszcze nie i o tym dobrze jest pamiętać.

Brawo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s