Wendy Holden – Urodzeni, by żyć

urodzeni by żyć

Mimo upalnego i burzowego lata oraz założenia, że lektura w takim okresie, powinna być łatwa, miła i przyjemna, nie miałam problemu z sięgnięciem po „Urodzeni, by żyć”. A trzeba wiedzieć, że temat książki jest ciężki, przykry i wstrząsający, jak wszystkie publikacje traktujące o Zagładzie. Ale przede wszystkim zaś, o ludziach upodlanych, dręczonych i mordowanych na niespotykaną skalę.

Zapewne obozowa, wstrząsająca prawda, o jakiej pisze w swojej książce Holden, utonęłaby w szeregu innych książek, traktujących ludzkie dramaty czasu Holokaustu. Tyle, że fabryki ludzkiej śmierci, nieprzerwanie pracujące w okupowanej Europie przez okres wojny w myśl rozkazu Hitlera o ostatecznym rozwiązaniu, przypieczętowanym konferencją w Wannsee, nie dały rady unicestwić wszystkich. Ba, zdarzyło się tak, że trzy młode mężatki żydowskiego pochodzenia, piękne, wykształcone i majętne, w chwili deportacji do obozów koncentracyjnych były już w ciąży. Sam doktor Josef Mengele, „witając młode damy pytaniem o to, czy spodziewają się dziecka”, został oszukany, bo matczyny instynkt nakazał im skłamać. I tak oto, dając świadectwo prawdy tamtych lat, za zgodą dzieci urodzonych w Mauthausen, Wendy Holden opisuje gehennę obozów koncentracyjnych, marszów śmierci i ostatnich 17 dni transportu więźniarek w głąb Rzeszy, w tym trzech naszych bohaterek, które w warunkach nie do wyobrażenia rodzą dzieci. Trzy matki, dzieląc tragiczny los więźniarek z Mauthausen, nic o sobie nie wiedzą, zdeterminowane by urodzić i z dzieckiem przeżyć.

Bardzo dramatyczna i prawdziwa historia trzech kobiet, zdanych na łaskę i niełaskę współwięźniów, walczących resztkami sił o życie swoje i narodzonych dzieci, dających świadectwo niespotykanej determinacji i siły. To niezwykle wzruszająca opowieść Wendy Holden, która zapewne nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie uroczystości 65 rocznicy wyzwolenia przez Amerykańską 11 Pancerną Dywizję wspomnianego obozu w Mauthausen. To wówczas bohaterskie matki dowiadują się o sobie, a ich dzieci pierwszy raz spotykają się ze sobą, zawiązując nieformalne przymierze serca.

W trakcie lektury tej książki, nieodmiennie towarzyszyło mi silne wzruszenie, nierzadko mokre oczy i bunt. Piękna książka. Przeczytajcie.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s