Zakonnice odchodzą po cichu – Marta Abramowicz

zakonnice_odchodz_po_cichu_marta_abramowicz_recenzja

„Kościół oczekuje od kobiety tylko roli matki. Dopuszcza jeszcze dziewictwo, które jednak też jest macierzyństwem, ale duchowym” – Jan Paweł II

Marta Abramowicz nie poprzestaje na studiowaniu biblii, uczonych rozpraw, encyklik i dezyderat. Idzie dalej, pragnie zgłębić materię kobiecych zakonów, a konkretnie kobiet, które po latach życia za klasztornymi murami, zdecydowały się je opuścić. Wszak tak się dzieje od zawsze, ktoś przystępuje, bo światopogląd, bo wiara, bo powołanie. Potem, po latach występuje ze zgromadzenia, bo rozczarowanie, bo nie tak miało być, bo mobbing, a Boga, dla którego tam się wstąpiło, jakoś wyjątkowo mało.

Kiedy zakonnik, czy ksiądz, porzuca swój stan, dociekaniom nie ma końca. Byli duchowni mniej lub bardziej dyplomatycznie opowiadają o przekroczeniu własnego Rubikonu. Natomiast nigdy nikt nie słyszał i nie rozmawiał z zakonnicą, która po 2, 15, czy 20 latach życia za murami klasztoru opuszcza go, rozpływa się, znika.

O tych i innych, dramatycznych i druzgoczących dla polskich zakonów historiach, opowiada w swojej książce Marta Abramowicz. Nie było jej łatwo skontaktować się z byłymi zakonnicami. Zaledwie garstka z nich i pod zmienionymi danymi, zdecydowała się uchylić rąbka wielkiej tajemnicy życia zakonnego. Wyłaniający się z tych opowieści obraz, sekciarskie podejście do adeptek, mobbing i swoiste pranie mózgu, sprawia, że kobiety po opuszczeniu murów zakonu, latami psychicznie dochodzą do siebie. A że nie jest to bajdurzenie dla wywołania taniej sensacji, dla przeciwwagi, głos zabierają zakonnicy z męskich zgromadzeń. Otwarcie i bez strachu mówią o życiu w męskich zakonach, jak wiele się zmienia, dostosowuje do dzisiejszych realiów. Z przykrością opowiadają o sytuacji w polskich żeńskich zakonach, która jako formacja jest skostniała i oparta na średniowiecznej formule, co wybitnie odpowiada kościelnym hierarchom. Nie dziwię się zatem rozgoryczeniu i nierzadko utracie wiary kobiet, wychodzących z klasztoru i jak wielka jest to dla nich trauma.

Warto.

//

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s